Historia Vita Memoriae Strona Główna Historia Vita Memoriae
Forum dyskusyjne miłośników historii i fortyfikacji - Grupa Inicjatywna "Cztery Historie"

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Była to akcja, akcja nie lada...
Autor Wiadomość
TomB 
dywersant


Dołączył: 19 Lis 2004
Posty: 35
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 05 Sty, 2005 20:37   Była to akcja, akcja nie lada...

Troszke okupacyjnego trudnego humoru :)

Autor Józef Szczepański żołnierz batalionu "Parasol" zginął 10. IX z ran odniesionych podczas obrony Starego Miasta...

Jego twórczość znasz już pewnie z piosenki: "Pałacyk Michla, Żytnia, Wola..."

polecam przeczytać w spokoju ;)



Akcja to jest fajna heca...

Akcja to jest fajna heca
Człowiek na niej się podnieca
Oj nie ma nie ma
Jak z peema
Jak z peema rżnąć

Najpierw dalsze rozpoznanie
Dwie godziny w bramie stanie
Oj nie ma...

Potem bliższe rozpoznanie
Chodzą na nie piękne panie
Oj nie ma...

Potem bracie jest odprawa
Mówią Ci jak stoi sprawa
Oj nie ma...

Choć przeważnie marnie stoi
Nikt tam z wiary się nie boi
Oj nie ma...

Kilka razy jest wystawka
Po wystawce lekka wstawka
Oj nie ma...

Wreszcie akcja się zaczyna
Sten Ci szyję w dół wygina
Oj nie ma...

Gość nadchodzi, dają znaki
Więc mu puszczasz serię w flaki
Oj nie ma...

No a potem przepisowe
Cztery strzały dajesz w głowę
Oj nie ma...

W czasie tego zamieszania
Drzesz papiery mu z ubrania
Oj nie ma...

Potem zaś z niewinną minką
Rzucasz sobie filipinką
Oj nie ma...

Potem dają znak odskoku
Więc przyspieszasz trochę kroku
Oj nie ma...

Zewsząd słychać strzałów kupę
Chcą Cię szwaby zrobić trupem
Oj nie ma...

A Ty sobie z fajną miną
Robisz odskok limuzyną
Oj nie ma...

A jak gdzieś Cię trafi kula
Sanitariat Cię przytula
Oj nie ma...

I tam, rannyś czy nie ranny
Leczą Cię przemiłe panny
Oj nie ma...

Jedna z drugą cud dziewczyna
I chodząca medycyna
Oj nie ma...

Ile tylko jest tam osób
Każda leczy na swój sposób
Oj nie ma...

Do znajomej lubej panny
Piszesz list że jesteś ranny
Oj nie ma...

Miękkie serce jest dziewczyny
Więc przysyła Ci wędliny
Oj nie ma...

A za tydzień drogi panie
Znowu akcja - rozpoznanie
Oj nie ma...



Sanitariacie, ten tylko cię poznał...

Sanitariacie, ten tylko cię poznał
Kto w akcji ranny - twej opieki doznał,
Kto z dziurą w głowie, nodze czy ręce
Pod twemi skrzydły krwawił się w męce.
Dzięki wspaniałej orgnizacji
Łapie się kontakt w trzy dni po akcji.
W jakiejś melinie - u twego łóżka
Zjawia się nagle sanitariuszka,
Zna się na wszystkim - dzielna dziewczyna
Obca jej tylko jest medycyna.
Miła, rozmowna - szczebiocze o tym
Co było przedtem, co było potem
Komu się gani, komu się chwali
Który był dzielny - który nawalił.
Potem najświeższe plotki z Warszawy
Jak stoją nasze i akcji sprawy
Stale szczebiocze - że ty nieboże
Marnego słowa wyrzec nie możesz
Wściekły więc wreszcie - do pięknej panny
Mówisz - Przepraszam - ja jestem ranny
A ona na to - Ach zapomniałam
Jaka jest rana duża, czy mała
Czy bardzo boli przy każdym ruchu
I czy jest w głowie - czy może w brzuchu
Bo właśnie wczoraj to jeden taki
Co mu się kula przeszła przez flaki
Umarł nieborak, dwa dni temu
Temu co dostał w nogę z peemu
Nogę ucięli - szkoda chłopczyny
I znowu słuchasz przez pół godziny,
Wreszcie ci w oczach robi się ciemno
I pytasz grzecznie - co będzie ze mną?
Co będzie z panem - zaraz pomyślę,
Wie pan co - ja tu doktora przyślę
Na drugi dzionek - gdzieś o wieczorze
Zjawia się doktór w świetnym humorze
A jak się macie - co wam nawala
Chcecie być w domu, czy do szpitala
A może wyjazd gdzieś pod Warszawę
Zaraz załatwię dla was tę sprawę.
No a poza tem mówcie kolego
Jak się czujecie - co wam dolega
Może trza będzie uciąć wam nogę
Jest świetny chirurg - ja także mogę
U nas jest pomoc - natychmiastowa,
Ręka - to ręka - głowa - to głowa.
Na takie szczere - miłe projekty
Chowasz pod kołdrę ranne obiekty.
I z miną raźną - klnąc w duszy szpetnie,
Krzyczysz doktorze - czuję się świetnie
Nie zawracajcie sobie mną głowy
Ja jutro będę na pewno zdrowy
Więc doktór zbywszy cały frasunek
Do pana Pala pisze meldunek:
Że taki, a taki tam w akcji raniony
Przez sanitariat jest wyleczony.



Dziadobójca

Była to akcja, akcja nie lada,
Trza bylo kropnąć starego dziada,
A że to akcja nie byle jaka,
Na wykonawcę dano Bliźniaka.
Wziął Bliźniak za pas dwa rewolwery
I filipinek zdaje się cztery,
Wywołał na twarz waleczną minę,
Pożegnał ojca, matkę, rodzinę
I list napisał lubej dziewczynie,
Że idzie walczyć i może zginie.
Poszedł, żegnany rzewnymi łzami
Całej familii wraz z kuzynkami,
Poszedł niepomny na krew i blizny,
Ku chwale swojej... no, i Ojczyzny!
Napotkał dziada w ciemnej uliczce,
Dziad grzebał kijem w jakiejś śmietniczce,
Podszedł do niego, przerwał mu pracę
I krzyknął: - Dziadu, ja ci zapłacę!
Tyś gestapowców wiernym jest sługą,
Żałuj za grzechy, umrzesz niedługo!
Dziad tak się strasznie przejął wyrokiem,
Że podniósł głowę i mrugnął okiem,
I w strasznej ducha będąc rozterce,
W tej samej chwili umarł na serce.
Bliźniak zza pasa wyjął maszyny
I wkropił w dziada trzy magazyny,
A gdy już strzałów przebrzmiała kupa,
To zrewidował kieszenie trupa.
Znalazł miedziaków starych pół trzosa,
Dwie zasmarkane chustki do nosa,
Trzy do golenia tępe nożyki
I połamane cztery guziki.
Wieść o Bliźniaka czynie doniosłym
Lotem się strzały wkoło rozniosła
I w sercach dziewcząt czyn ten zuchwały
Olśnił go złotym promieniem chwały.
Pan plutonowy złożył podanie
I wkrótce Bliźniak KW dostanie.
Łatwo go teraz rozpoznać w tłumie,
Głowę ma w górę wzniesioną dumnie,
Pierś ma wyniosłą, w oczach lśni męstwo,
To jego pierwsze w życiu zwycięstwo.
Akcja udana, wyczyn nie lada,
Doszedł do sławy po trupie dziada.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group