Historia Vita Memoriae Strona Główna Historia Vita Memoriae
Forum dyskusyjne miłośników historii i fortyfikacji - Grupa Inicjatywna "Cztery Historie"

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Dziś padł on, jutro ja, śmierć nie pyta...
Autor Wiadomość
TomB 
dywersant


Dołączył: 19 Lis 2004
Posty: 35
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro Sty 05, 2005 7:43 pm   Dziś padł on, jutro ja, śmierć nie pyta...

Tak w sierpniu '44 widział świat i długo oczekiwaną wolność Józef Szczepański 'Ziutek' żołnierz batalionu "Parasol", który zginie 10. IX z ran odniesionych podczas obrony Starego Miasta...

W wystosowanym wniosku na odznaczenie Virtuti Militari V klasy Jerzy Zborowski (p.o. dowódcy bat.) pisał o nim:

"w walkach w Getcie, pałacu Krasińskich i Sądzie Okręgowym na Starym Mieście, wyróżniał się wielką odwagą i celnością strzałów, a po śmierci dowódcy, prowadził oddział do dalszej walki ranny..."

Poświęć Mu chociaż kilka chwil swej uwagi, aby zobaczyć co miał wtedy do powiedzenia...

Polecam dotrwać i przeczytać do końca! "Czekam na ciebie - czerwona zarazo..."


Pałacyk Michla

Pałacyk Michla, Żytnia, Wola,
Bronią jej chłopcy od 'Parasola'.
Choć na tygrysy mają visy
To warszawiaki - fajne chłopaki są.

Hej! tra la la
Czuwaj wiaro i wytężaj słuch,
Pręż swój młody duch, pracując za dwóch.
Czuwaj wiaro i wytężaj słuch,
Pręż swój młody duch jak stal.

Każdy chłopaczek chce być ranny,
Sanitariuszki, to śliczne panny,
I gdy cię kula trafi jaka,
Poprosisz pannę, da ci buziaka. (w nos)

Hej! tra la la...

Z tyłu za linią dekowniki,
Intendentura, różne umrzyki,
Gotują zupę, czarną kawę,
Takim sposobem walczą za sprawę.

Hej! tra la la...

Nasze dowództwo jest morowe
I w pierwszej lini nadstawia głowę,
A najmorowszy przełożony
To jest nasz Miecio - w kółko golony.

Hej! tra la la...

Wiara się bije, wiara śpiewa,
Niemcy się dziwią, krew ich zalewa.
Różnych sposobów się imają
Co chwila 'szafę' nam przesuwają.

Hej! tra la la...

Lecz na nic 'szafy' i granaty
Za każdym razem dostają baty
I co dzień się przybliża chwila,
Że zwyciężymy i do cywila.



Chłopcy silni...

Chłopcy silni jak stal,
Oczy patrzą się w dal.
Nic nie zrobi nam wojny pożoga,
Hej, sokoli nasz wzrok,
W marszu sprężysty krok
I pogarda dla śmierci i wroga.

Gotuj broń! Naprzód marsz! Ku zwycięstwu,
W górę skroń, orzeł nasz lot swój wzbił.
Chłopcy silni jak stal,
Oczy patrzą się w dal,
Hej, do walki nie zbraknie nam sił.

*

Godłem nam Biały Ptak,
A 'Parasol' to znak,
Naszym hasłem piosenka szturmowa,
Pośród kul, w huku dział
Oddział stoi jak stał,
Choć poległa już chłopców połowa,

Dziś padł on, jutro ja, śmierć nie pyta,
Gotuj broń, krew ci gra boju zew,
Chłopcy silni jak stal,
oczy patrzą się w dal,
A na ustach szturmowy nasz śpiew.

*

A gdy miną już dni
Walki, szturmów i krwi,
Bratni legion gdy z Anglii powróci,
Pójdzie wiara gromadą, Alejami, z paradą,
I tę piosnkę szturmową zanuci.

Panien rój, kwiatów pęk i sztandary,
Równy krok, śmiały wzrok, bruk aż drży,
Alejami, z paradą będziem szli z defiladą
W wolną Polską, co wstała z naszej krwi.



Wiersz do pamiętnika

A gdy będzie już po wojnie,
będzie miło i spokojnie.

I dostatnio i wygodnie,
I dziewczęta zdejmą spodnie,

I będziemy masło wsuwać,
I nie będą "szafy" fruwać,

Także skończą swe wybryki
Zwariowane granatniki,

Będzie Polska z wolą Bożą
Gdzieś od morza aż do morza,

A młodzieńcy z 'Parasola'
Będą grali wielkie role

W dyplomacji, rządzie, sejmie,
Może wspomnień czar cię przejmie

I pamiętnik ten otworzysz,
Okulary na nos włożysz,

I przeczytasz te słów parę,
No i wspomnisz starą wiarę,

Może Ziunia maskę wspomnisz
Co tak kochał cię ogromnie.



Już nie wróci twój chłopiec

Już nie wróci twój chłopiec - dziewczyno,
Nie wróci...
Padł na lini za polskę, za sprawę,
Za zburzoną, skrwawioną Warszawę.
Bił się mężnie i jak żołnierz zginął!
Tyś została i płaczesz dziewczyno,
I tak strasznie Ci serce się smuci.

Nie płacz, biedna, dziś łzy nie pomogą,
Na próżno...
Nie padł pierwszy i nie padł ostatni,
Ból zduś w głębi i zęby dziś zatnij
I idź dalej ciernistą swą ścieżką
W pierwszej linii, gdzie walczą żołnierze,
Służyć Polsce - jak oni dziś służą!



Hymn

Hej, do czynu, dzień wolności świta,
Biały orzeł już się w niebo wzbił,
Hej, kto młody niech dziś za broń chwyta,
Próbujmy naszych młodych sił.

Wolność budzi się, w górę orzeł mknie
My, młody mężny polski rój - pójdziemy w bój,
Na trud, na znój, by przelać krew,
Na matki zew, za sztandar święty nasz.

Brzmi już zew, wre nam krew, serce drży, w oczach skry,
Moc jest w nas, bo moc to my,
Wstanie znów Polska snów,
Stworzy ją Grup Szturmowych młody huf!



Garstka wariatów bardzo zażarcie
na biały domek robi natarcie.
Ciemno dokoła, ciemno w ogrodzie,
a sanitariat - tu, w samochodzie.
Podjeżdża bliżej do białej chaty,
a tu im na łeb lecą granaty
.(549)



W "Parasolu"

W "Parasolu" jest już taka mania,
Że na pluton mówi się kompania,
No i takie trzy plut-kompaniony
Zwą się szumnie - szturmbatalionem.
Dobrych czasów ten tytuł nasz sięga,
Gdy "Parasol" był jeszcze potęgą,
Miał kompanie, plutony, drużyny,
Magazyny i własne meliny.
Ale teraz wszystko się zmieniło,
Cztery piąte chłopaków ubyło.
Wygubiła ich walki zaraza
Gdzieś na Żytniej, Młynarskiej, cmentarzach,
No i trzeci już tydzień jest przecież,
Jak "Parasol" wykrwawia się w getcie.
Z "Parasola" i dawnej w nim chwały
Same tylko nazwy pozostały.
Każdy swoich pilnuje placówek.
U nas nie ma oracji i mówek,
Puszka konserw na cztery osoby,
Potem służby i walki dwie doby.
Póki jeszcze się serca kołaczą
Póty rękom starczy tej siły,
By peem lub karabin nosiły.



Do Rafała

To był ostatni Twój szturm - Rafale.
Szliśmy z Tobą - twoja wierna gromada,
Twoja pierwsza kompania szturmowa,
Na Twój rozkaz do czynu gotowa.
Cień zza murów wnękami się skradał
i peemy błyskały zuchwale,
Tyś prowadził jak zawsze na przodzie - Rafale!

O, nie kryłeś się w chłopców szeregu,
Twoje miejsce było zawsze na czele,
Takich chwil przeszedłem z Tobą już wiele,
Byłeś wodzem i byłeś kolegą.
Duch Twój nadal do zwycięstw nas wiedzie - Rafale!

Ty nie byłeś z krwi i kości żołnierzem,
Nie kochałeś się w łunach i wrzawie.
W karabinie, peemie, bagnecie.
Byłeś jednym z tych nielicznych na świecie,
Którzy walczą, a serce im krwawi,
Że nie o to się biją, w co wierzą.

Ja bym kazał Ci wyjść z tych szeregów,
Żebyś przestał być świętym mordercą
Świętej sprawy - piekielnym sposobem.
Kazałbym Ci tylko być sobą:
Zamiast broni - do walki wziąć serce,
Twoje serce, jaśniejsze od śniegu!

Tysiąc szturmów Cię jeszcze czekało,
Całe życie zmagania i trudów,
Setki zwycięstw dla Polski i chwały,
Do tej walki Ci serce się rwało!
Rwało Ci się do walki wśród ludu.
Tak się rwało - Rafale, tak rwało!

Padłeś w szturmie! - tak było sądzone!
Może Bóg Cię dlatego powołał,
Boś za dobry był na to, by zostać,
Boś przebaczał, miast karać i chłostać!
Może Bogu trzeba było anioła,
Z Twoim sercem przy boskim tronie?

Smutno teraz - zostaliśmy sami,
Twoja wierna - ta pierwsza drużyna,
Twoja pierwsza kompania szturmowa.
Mamy w sercach Twe myśli i słowa.
Myśl o Tobie nam wciąż przypomina,
Że nie tylko się walczy kulami.

Pozdrów od nas, gdy będziesz już w niebie,
Przemka, Reka, Juranda, Tomicza,
tam jest prawie pół twoich chłopaków,
A my, reszta z 'Parasola' znaku
Będziem bić się - i póki nam życia
Zawsze będziem wspominali Ciebie.



Czerwona zaraza

Czekam na ciebie - czerwona zarazo,
Byś wybawiła nas od czarnej śmierci.
Byś nam, Kraj przedtym rozdarłszy na ćwierci,
Była zbawieniem - witamy z odrazą.

Czekam ciebie - ty potęgo tłumu
Zbydlęciałego pod twych rządów knutem
Czekam na ciebie, byś nas gniota butem
Swego zalewu i haseł poszumu.

Czekamy na ciebie, nasz odwieczny wrogu -
Morderco krwawy tłumu naszych dzieci,
Czekamy ciebie - nie żeby ci spłacić,
Lecz chlebem witać na zburzonym progu...

Żebyś ty wiedział - nienawistny zbawco -
Jakiej ci śmierci życzymy w podzięce
I jak bezsilnie zaciskamy ręce,
Pomocy prosząc - podstępny oprawco,

Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
Nas - dzieci Wolnej, Niepodległej, Świętej
Skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
Cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli...

Żebyś ty wiedział, naszych dziadów kacie,
Sybirskich więzień ponuro legendo,
Jak twoją dobroć kląć tu wszyscy będą
Wszyscy Słowianie - wszyscy twoi bracia.

Legła twa armia zwycięska, czerwona
U stóp, łun jasnych płonącej Warszawy
I ścierwią duszę syci bólem krwawym
Garstki szaleńców, co na gruzach kona...

Czekam na ciebie - nie dla nas, żołnierzy.
Dla naszych rannych - mamy ich tysiące
I dzieci tu są i matki karmiące
I po piwnicach zaraza się szerzy...

Miesiąc już mija od powstania chwili.
Łudzisz nas czasem dział twoich łomotem,
Wiedząc, jak ciężko będzie znowu potem
Powiedzieć sobie, że znów z nas zakpili.

Czekamy ciebie - Ty zwlekasz i zwlekasz.
Ty się nas boisz - i my wiemy o tem.
Chcesz, byśmy wszyscy tu legli pokotem,
Naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

Nic nam nie zrobisz - masz prawo wybierać
Możesz nam pomóc, możesz nas wybawić,
Lub czekać dalej i śmierci zostawić.
Śmierć nie jest straszna - umiemy umierać,

Ale wiedz o tem, że z naszej mogiły
Nowa się Polska - Zwycięska narodzi.
I po tej ziemi nie ty będziesz chodzić,
Czerwony władco rozbestwionej siły
.


Warszawa, Stare Miasto
koniec sierpna '44
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group