Historia Vita Memoriae Strona Główna Historia Vita Memoriae
Forum dyskusyjne miłośników historii i fortyfikacji - Grupa Inicjatywna "Cztery Historie"

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Wizna
Autor Wiadomość
kaponir 
trochę się zna na rzeczy...


Pomógł: 6 razy
Dołączył: 20 Sty 2007
Posty: 214
Skąd: Łomża
Wysłany: Pią 04 Sty, 2008 20:44   

Muszę zgodzić się z kolegą tw, kilkakrotnie maszerując wzdłuż betonowego szlaku pomiędzy Kołodziejami i Maliszewem spotkałem się z relacjami "tamżebylców" o ucieczce żołnierzy z linii umocnień, tak jak z tym, że to sami żołnierze wykończyli Raginisa w schronie dowodzenia. Boli, ale to także jest element naszej historii. :oops:
 
 
von reuffen 
trochę się zna na rzeczy...



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 11 Paź 2006
Posty: 215
Skąd: Łomża
Wysłany: Pią 04 Sty, 2008 21:02   

Panowie, owszem, chcieli go sądzić. Ale przecież potem był kapitanem w wileńskim zgrupowaniu AK? Zapomnieli o dezercji?

A może po prostu, odcięty od dowódcy odcinka - Raginisa - sam zdecydował o wycofaniu swoich otaczanych i wgniatanych w ziemię żołnierzy? Przecież nie zadekował się gdzieś na wsi, nie zwiewał do domu, tylko zebrał rozsypany oddział i wrócił do walki pod Białymstokiem?
Może inaczej to wyglądało z perspektywy 1939 roku, a inaczej z 2007?
Kapania wrześniowa to ciąg chaotycznych odwrotów, rozproszeń, samowolnych decyzji. Nie bardzo rozumiem, jak można nazwać hurtem dezerterami wszystkich tych, którzy uciekli/wycofali się/byli wyparci z linii obrony? To co, 150 ludzi zasłużyło na kulkę w łeb, a jeden Raginis bohatersko wypełnił rozkazy? A może to on był fanatykiem?
Czy żołnierz musiał zginąć pod Wizną, by nie nazwali go po latach tchórzem i dezerterem?


Owicz, coś chciałeś dodać do swojej zagadki? :)
 
 
tw 
bunkrołaz


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 26 Lis 2007
Posty: 142
Skąd: Białystok
Wysłany: Pią 04 Sty, 2008 21:29   

Kiewlicz porzucił swój obiekt, zanim jeszcze Niemcy podeszli na odległość szturmową, tłumacząc to kontuzją. Z takim "zapałem" wracał do walki, że minął pododdział piechoty, szykujący się do dalszej obrony i pomaszerował wprost do Białegostoku (zresztą wbrew otrzymanemu w międzyczasie rozkazowi). Uciekł, mimo że był oficerem służby stałej i to wojsk fortecznych. Dowódca pododdziału piechoty, oficer rezerwy - nauczyciel, pozostał na pozycji i poległ. To chyba nie wymaga komentarza.

W wileńskiej AK nic nie wiedziano o jego wrześniowej postawie.

Nie zamierzam szerzyć kultu poległych bohaterów. Nie widzę jednak usprawiedliwienia dla dezerterów, którzy na pozycję "Wizna" wracali dopiero długo po wojnie, wypinając piersi pod ordery.

tw
 
 
darecki 
wujek kurde samo dobro
Trzeba siać...


Pomógł: 34 razy
Dołączył: 22 Lis 2004
Posty: 8815
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 04 Sty, 2008 21:42   

Szczególnie zainteresowała mnie kwestia kpt. Raginisa...

Takie info znalazłem...

"Kapitan Raginis urodził się 27.06.1908 w Dyneburgu na Łotwie, ukończył Szkołę Podchorązych w Ostrowi Mazowieckiej, w 1939 w formie wyróznienia dostał awans na kapitana i został przeniesiony do Korpusu Ochrony Pogranicza na odcinek "Sarny". W ramach mobilizacji
dnia 2 września 1939 roku został mianowany dowódcą odcinka „Wizna” i został podporządkowany dowódcy twierdzy Osowiec podpułkownikowi Tadeuszowi Tabaczyńskiemu. Zadaniem Raginisa było zamknięcie przeprawy, na rzekach Narew i Biebrza, w granicach odcinka. W chwili objęcia dowodzenia Raginis dysponował następującymi siłami:
• 8 kompania strzelecka 135 pułku piechoty, wzmocniona plutonem ciężkich karabinów maszynowych – dowódca kapitan Schmidt
• 3 kompania ciężkich karabinów maszynowych batalionu fortecznego Osowiec – dowódca kapitan Władysław Raginis
• bateria artylerii pozycyjnej ( dwa plutony armat 76 mm) – dowódca porucznik Brykalski
• 136 rezerwowa kompania saperów
• pluton artylerii piechoty z 71 pułku piechoty
• pluton zwiadowców konnych 135 pułku piechoty
• pluton pionierów 71 pułku piechoty
Łączny stan osobowy wynosił 20 oficerów i 700 szeregowców, uzbrojonych w sześć dział lekkich, dwadzieścia cztery ciężkie karabiny maszynowe, osiemnaście ręcznych karabinów maszynowych, dwa karabiny przeciwpancerne.
Razem z dowódcą odcinka "Giełczyn", porucznikiem Stanisławem Brykalskim, powzieli wzajemną przysięgę, że żywi nie oddadzą powierzonej im pozycji.
Między 7 a 10 września na samotne oddziały pod dowództwem kapitana Raginisa wyszły cztery wielkie jednostki niemieckie z XIX Korpusu Pancernego pod dowództwem generała Heinza Guderiana - 20 Dywizja Zmotoryzowana, Brygada Froteczna Lotzen, oraz 3 i 10 Dywizja Pancerne, razem siły niemieckie liczyły około 42 000 żołnierzy, w tym ponad 1200 oficerów. Dywizje niemieckie posiadały następujące uzbrojenie: 350 czołgów, 108 haubic, 58 dział lekkich, 195 dział przeciwpancernych, 108 moździerzy, 188 granatników, 288 ciężkich karabinów maszynowych, 689 ręcznych karabinów maszynowych. Przewaga w ludziach wynosiła 60:1 na korzysc Niemców.
Kombinowany oddział kapuitana Raginisa bronił umocnień i tyłów całej armii polskiej pozbawiony łączności i pomocy własnego dowództwa między 7 a 10 września zatrzymując owe sześćdziesięciokrotnie przeważające siły niemieckie. Mimo przewagi Niemcy musieli wyrzynać załogę po zalodze, schron po schronie. Porucznik Stanisław Brykalski dopełnił swojej przysięgi 9 września, zginął na stanowisku bojowym, kiedy nie dało się więcej strzelać ze schronów, pozbawionych wentylacji i wyniesiono broń do okopów.
U Niemców rosła rycerska irytacja, którą obrazowo opisuje jeden z obrońców odcinka "Kurpiki" Kapitan Wacław Schmidt : „ Około godziny 15 straciłem pierwszy ckm i zostałem tak oślepiony, że straciłem wzrok. Do godziny 18 nieprzyjaciel uszkodził wszystką broń maszynową w obiekcie, raniąc ciężko mnie i pięciu szeregowców. Stan rannych w jednej zupełnie ciemnej izbie wśród stłoczonych dwudziestu sześciu ludzi stale się pogarszał, broni maszynowej już nie było… Zdecydowałem się poddać obiekt. Każdy żołnierz jak również i ranni, który wydostał się przez wyjście zapasowe został przez żołnierzy niemieckich dotkliwie skopany i pobity. Wychodząc przedostatni ze schronu dostałem postrzał w głowę z pistoletu. Następnie gdy straciłem świadomość, zostałem jak mi opowiadano skopany.”

10 wrzesnia koło południa generał Heinz Guderian miał ostatecznie dosyć. Zirytowany do granic wytrzymałości niemieckiego oficera postanowił zaszantażować polskiego dowódcę - albo ostatni schron na Strękowej Górze się podda, albo po zdobyciu schronu wszyscy obrońcy, cali i ranni, także ci wzięci wcześniej do niewoli zostaną rozstrzelani. Dał na to może nawet słowo honoru oficera wehrmachtu, kto wie.

I wtedy kapitan Raginis - wcześniej tego samego dnia ciężko ranny odłamkami pocisku artyleryjskiego w głowę i tułów - podejmuje decyzję."

Żródło: http://radek-kirschbaum.blog.pl/

Może skompletujemy relację na temat walk na tej pozycji?

pozdrawiam
_________________
Instytut Niemieckich Fortyfikacji Wschodnich
 
 
 
Owicz 
prawie wszystko wiedzący



Pomógł: 20 razy
Dołączył: 04 Gru 2007
Posty: 2570
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 04 Sty, 2008 23:59   

Niestety, pomimo szeregu wątpliwości co do wypowiedzi kol. tw nie jestem w stanie podjąć tematu. Odnośnie spraw północnych mam stosunkowo mało materiałów. Przy okazji jednak chciałbym spytać ... na początku tego roku otrzymałem wiadomość, że ma się pojawić nowa publikacja na temat obrony odcinka Wizna prezentująca między innymi "sprawę porucznika Kiewlicza". Czy może kol. tw wie coś na ten temat? A może to sam kol. tw ...? W każdym razie byłem zainteresowany tą publikacją, niestety od tamtego czasu ... cisza.

Kiewlcz więc uciekł z niewoli ... i jakiś czas później wstąpił do AK pełniąc tam funkcję dowódcy brygady "Żejmiana". Przybrał pseudonim "Wujek" ...
_________________
www.fortyfikacjawalczaca.blogspot.com
 
 
tw 
bunkrołaz


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 26 Lis 2007
Posty: 142
Skąd: Białystok
Wysłany: Sob 05 Sty, 2008 00:40   

Przyznaję się do ojcostwa tej książki. Praca nad nią nieco się przeciągnęła, ale jest już na ukończeniu. Będzie tego jakieś 500 stron z setką archiwalnych fotografii, a także sporą ilością map i rysunków.

tw
 
 
darecki 
wujek kurde samo dobro
Trzeba siać...


Pomógł: 34 razy
Dołączył: 22 Lis 2004
Posty: 8815
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 05 Sty, 2008 00:52   

znalazłem informację taką:

"...Druga droga prowadziła w przeszłość, w której Królikiewicz szukał postaci tragicznych, uwikłanych w historię, pełnych sprzeczności, walczących i często przegrywających. To kapitan Raginis z dyplomowego filmu "Wierność", legendarny obrońca Wizny z 1939 r., który wysadził się w swoim bunkrze, nie chcąc poddać się Niemcom..."

Królikiewicz był Autorem filmów również na temat legendy jednego z przemyskich fortów, stworzył bardzo ciekawy materiał o oprawcy z Katynia.. Nie wypowiadam się na temat faktów, które prezentował. Interesuje mnie ten materiał o Raginisie. Gdzie był kręcony? Może ktoś z Was to ma w swoich zbiorach? Jeśli nie to napiszę do reżysera, ma swoją stronę w necie z tego co pamiętam...

pozdrawiam
_________________
Instytut Niemieckich Fortyfikacji Wschodnich
 
 
 
tw 
bunkrołaz


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 26 Lis 2007
Posty: 142
Skąd: Białystok
Wysłany: Sob 05 Sty, 2008 10:15   

"Wierność" Królikiewicza to film krótki, bodajże 12-minutowy. Został nakręcony w 1969 r., oczywiście w okolicach Wizny (nad Narwią oraz na wzgorzu 126). Każdy, kto będzie spodziewał się po "Wierności" typowego filmu dokumentalnego, przeżyje rozczarowanie. To nie jest ani historia walk pod Wizną, ani też film biograficzny o kpt. Raginisie.
 
 
paramedmir 
bunkrołazik pospolity


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 12 Paź 2006
Posty: 78
Skąd: Zambrów
Wysłany: Sob 05 Sty, 2008 10:38   

Czy ten film był w ok września emitowany w TV Białystok?Nie wiem czy o tym samym filmie piszę Przez przypadek obejrzałem i jeden fragment mam nadzieję dobrze zapamiętałem:grupa kombatantów ,uczestników zdarzeń,żołnierzy siedzi w schronie i każdy opowiada o swoich przeżyciach z września 39 pod Wizną trzymając w dłoniach zapaloną świeczkę,a schronem o którym piszę okazał się schron z Nowogrodu przy moście widać było charakterystyczną tablicę pamiątkową przy wejściu.Autor pewnie z braku zachowanych schronów w Wiżnie skorzystał z obiektu w Nowogrodzie.

A tak może trochę z innej beczki.Rozmawiałem kiedyś ze starszym mieszkańcem wsi Maliszewo(Łynki lub Perkusy)
z okresu wojny zapamiętał lotnicze bombardowanie i spalenie wsi które wraz z rodziną przeczekali leżąc na poletku kartofli.A z okresu przedwojennego budowę fortyfikacji w której uczestniczyli mieszkańcy okolicznych wiosek i byli bardzo dobrze opłacani(za kilka dniówek można było kupić -buty )
 
 
darecki 
wujek kurde samo dobro
Trzeba siać...


Pomógł: 34 razy
Dołączył: 22 Lis 2004
Posty: 8815
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 05 Sty, 2008 11:32   

tw napisał/a:
Każdy, kto będzie spodziewał się po "Wierności" typowego filmu dokumentalnego, przeżyje rozczarowanie.


Wiem jak wyglądają filmy Królikiewicza.. TW czy może dysponujesz tym materiałem w formie cyfrowej?

pozdrawiam
_________________
Instytut Niemieckich Fortyfikacji Wschodnich
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group