Historia Vita Memoriae Strona Główna Historia Vita Memoriae
Forum dyskusyjne miłośników historii i fortyfikacji - Grupa Inicjatywna "Cztery Historie"

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: darecki
Pią Paź 21, 2011 9:51 am
Bykownia - cd zbrodni katyńskiej
Autor Wiadomość
twrozyna 
bunkrołazik



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 12 Wrz 2005
Posty: 12
Skąd: Kattowitz
Wysłany: Czw Sie 31, 2006 11:19 am   Bykownia - cd zbrodni katyńskiej

Temat ponownie odgrzany - mam nadzieje iż obecne prace na terenie masowych mogił rzeczywiście przełożą się na upamiętnienie również tego miejsca jako miejsca kaźni w ramach zbrodni katyńskiej

Informacje nt zebrane w mediach:

Polskie ślady
Rozmowa z dr. hab. Andrzejem Kolą, prof. UMK, archeologiem, kierownikiem badań rekonesansowych w Bykowni pod Kijowem

- Przez trzy tygodnie prowadził Pan badania rekonesansowe na terenie miejsca pochówku ofiar represji stalinowskich w Bykowni pod Kijowem. Czy leżą tam również szczątki Polaków?

- Bykownia jest największym chyba miejscem spoczynku ofiar represji z okresu stalinowskiego na terenie byłego Związku Radzieckiego. Szacuje się, że leży tam od kilkunastu do stu tysięcy osób, głównie z lat 1937 i 1938, a także 1940-41. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa od dawna zabiegała o pozwolenie Ukrainy na zbadanie śladów ofiar obywateli polskich z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej. Wiemy, że w marcu 1940 r. Beria wydał rozkaz likwidacji ponad 22 tys. Polaków. 15,5 tys. z nich było więzionych w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie, natomiast ponad 7 tys. przetrzymywano w zaanektowanych przez ZSRR miastach polskich na terenie zachodniej Ukrainy i Białorusi. Po przeprowadzonych ekshumacjach wiemy już na pewno, że tych pierwszych zamordowano w Miednoje, Katyniu i Charkowie - tam mamy już cmentarze. Ale gdzie pochowano pozostałych - nie wiadomo. Ukraińska lista katyńska obejmuje 3,5 tys. osób. Pewne przesłanki mówiły o tym, że Polaków wywożono do Kijowa - i tam ślad się urywał. Być może, ich zwłoki ukryto właśnie w Bykowni.

- Jak doszło do tego, że strona ukraińska w końcu zezwoliła na badania?

- Przez długi czas Ukraina nie podejmowała decyzji o rozpoczęciu badań w Bykowni. Dopiero w tym roku na Ukrainie powstała Komisja ds. Upamiętnienia Ofiar Represji Politycznych i Ofiar Wojny - odpowiednik naszej Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Komisja zgodziła się na przyjazd polskich ekspertów, którzy wraz z ukraińskimi kolegami mieli zlokalizować groby masowe, rozpoczynając tym samym program badań tego miejsca pochówku. Rada Pamięci przygotowanie tego programu zleciła nam. Ukraińcy zaprosili też eksperta z Rosji, który zajmuje się badaniem cmentarzysk ofiar łagrów z rejonu budowy Kanału Białomorskiego. Spotkały się więc trzy grupy eksperckie, ale jak zobaczyłem pierwszego dnia ich metody pracy, to zaproponowałem wykład na temat metodyki polskiej i po tym wykładzie całkowicie przejęliśmy inicjatywę.

- Na czym polegały metody tamtych ekspertów?

- Oni stosują niekonwencjonalne metody badań, np. przy pomocy różdżki, czego na gruncie polskiej archeologii nie praktykuje się. Przeprowadziliśmy więc szkolenie, a pod koniec pobytu zarówno jedni, jak i drudzy prosili nas o nasze wiertła.

- Czy były to pierwsze badania prowadzone na tym terenie?

- Wcześniej przeprowadzano już w Bykowni ekshumacje - pierwszą w 1971 r., drugą - w 1987 r., a trzecią - w 1989 r. Zawsze wychodziły jakieś ślady polskie, ale o tym nie wolno było mówić. Teraz wiemy, że po pierwszej ekshumacji nawieziono na teren wykopu kilka tysięcy metrów kubicznych piasku, podnosząc teren przeciętnie o 1,2 m, ale miejscami aż o 2,5 m. Na wierzch nawieziono próchnicę torfową, więc dzisiaj Bykownia jest zielona. To dowodzi, że ślady ekshumacji usiłowano zamaskować. Oczywiście, dokumentacji nie ma, jedynie jakieś odpryski, np. kserokopie zdjęć monet polskich z 1939 r., co wskazywało na to, że nie mogły to być ofiary wcześniejsze. Okazało się także, że Ukraińcy nie wiedzieli nawet, jakiej wielkości jest badany obszar. Nasi topografowie wojskowi z Ostrowii Mazowieckiej zmierzyli dokładnie teren i podzielili go na kwartały. Odkryliśmy na terenie Bykowni utwardzaną drogę, o której wcześniej nikt nie mówił. Obejmuje ona teren 5,3 ha. Tymczasem zachowany dokument mówi, że wiosną 1937 r. kijowskie NKWD otrzymało od Lasów Państwowych 4,5 ha ziemi. Wynika z tego, że po prostu wzięli sobie, ile potrzebowali.

- Czy żyją jacyś świadkowie poprzednich ekshumacji?

- Obecny podczas naszych badań emerytowany prokurator dysponował relacjami świadków tych ekshumacji i wskazał nam, gdzie mogą być domniemane groby polskie. Notabene do wrześniowych badań włączono go dopiero na 2 dni przed naszym przyjazdem, w związku z czym był on - podobnie zresztą jak i jego koledzy - całkowicie nieprzygotowany merytorycznie. Korzystać mógł jedynie ze swojej pamięci.

- Jakie są wyniki badań?

- Przewierciliśmy w jednym miejscu około 20 arów i zlokalizowaliśmy ponad 30 grobów. Rozkopaliśmy osiem, ale żaden z nich nie był grobem polskim. Tylko w jednej mogile szczątki leżały w układzie anatomicznym. Były to ofiary represji z roku 1937 i 1938. Przeszliśmy więc na inny kwartał, przewierciliśmy około 5 arów, zlokalizowaliśmy kolejne groby, ale przez jeden nie mogliśmy się przewiercić - w duże wiertła wchodziła skóra dobrej jakości, a więc coś, czego nie było w innych mogiłach. Rozkopaliśmy grób - okazało się, że jest to jama o wymiarach ok. 2,5 x 2,5 m, wypełniona przedmiotami polskimi. Było tam ponad 70 par butów oficerów polskich, żołnierzy szeregowych, a także kilkanaście par butów damskich. Wspomniany wyżej prokurator przypomniał sobie, że we Lwowie aresztowano także żony polskich oficerów, które również zamordowano. Wśród innych przedmiotów było wiele poloników, np. plakietka z mistrzostw strzeleckich z 1934 r., czarne sukno z guzikami ozdobionymi orzełkiem i napisem PKP, dokumenty, szczoteczki do zębów, portmonetka z wytłaczanym napisem "Miejsce Piastowe", monety polskie. Wszystko wskazywało jednoznacznie na to, że są to przedmioty najpierw odebrane Polakom, a potem zakopane, żeby nie zostały ślady. Łącznie zlokalizowaliśmy 41 grobów.

- Badania sondażowe potwierdzają więc, że w zbiorowych mogiłach ofiar NKWD znajdują się szczątki polskich oficerów. Czy będzie Pan te badania kontynuował?

- Opracowujemy program szczegółowych badań archeologiczno-ekshumacyjnych, które mają być prowadzone w Bykowni w następnym roku. Ale stoją one pod znakiem zapytania ze względu na polskie przepisy, a konkretnie - ustawę o zamówieniach publicznych. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa może być zwolniona z obowiązku organizowania przetargów, ale zwolnienia tego nie można rozszerzyć na instytucję, której Rada zleca wykonanie badań, czyli w tym wypadku na UMK. To powoduje ogromne komplikacje. Dam przykład - do prowadzenia badań potrzebujemy miejscowej siły roboczej, ale przepisy nie pozwalają zabrać z Polski pieniędzy na zapłatę wynajętym Ukraińcom. Postanowiliśmy więc, że damy zlecenie firmie Energopol, która jest obecna na Ukrainie, i pieniądze te przekażemy jej, a ona zapłaci na miejscu robotnikom. Okazuje się jednak, że na tego rodzaju zlecenia obecnie trzeba ogłaszać przetarg! I jak tu ogłosić w Polsce przetarg na coś, co ma się odbywać na terenie Ukrainy? Podobne problemy mieliśmy z wynajęciem pomieszczeń, w których składować trzeba wykopane przedmioty. O mały włos nie wyjechalibyśmy na tę Ukrainę.

- Kto tworzył ekipę polską?

- 10 osób, w tym kilku archeologów i dr Andrzej Florkowski, antropolog z UMK. Poza tym czterech topografów wojskowych, którzy wcześniej wykonywali mapy m.in. w Katyniu, Charkowie i na Cmentarzu Orląt Lwowskich.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawia: Kinga Nemere-Czachowska
źródło: http://glos.uni.torun.pl/2001/12/kola.html



Poniedziałek, 14 sierpnia 2006

Bykownia - kolejny polski grób
PAP 16:55 (aktualizacja 17:34)

Kolejny polski grób odkryto na cmentarzysku ofiar NKWD w podkijowskiej Bykowni. Powiedział o tym profesor Andrzej Kola, który kieruje pracami poszukiwawczymi.

Tak, odkryliśmy jeden polski grób, ale nie będę o tym mówił do czasu przesłania oficjalnego raportu w tej sprawie do Warszawy - oświadczył Kola.
O odkryciu pierwszych grobów Polaków, zamordowanych przez NKWD w 1940 roku poinformował sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik. Prowadzone przez specjalistów Rady poszukiwania szczątków Polaków trwają od miesiąca.

Natrafiliśmy na to, czego szukaliśmy - powiedział wówczas Przewoźnik.

Chodzi o miejsce spoczynku trudnej do ustalenia liczby Polaków z niemal 3,5 tys. nazwisk, które widnieją na tzw. ukraińskiej liście katyńskiej, zawierającej nazwiska Polaków więzionych przez NKWD na Zachodniej Ukrainie.

Znaleziono przedmioty świadczące o tym, że to są groby, w których spoczywają Polacy; m.in. fragmenty umundurowania, buty wojskowe polskie, guziki wojskowe, medalik czy nawet przedmioty z pojawiającymi się nazwiskami zamordowanych osób - mówił przed tygodniem Przewoźnik. To wszystko oczywiście wymaga sprawdzenia i będziemy sprawdzali - dodał.

Prace ekshumacyjne w Bykowni pod Kijowem, prowadzone przez 12 specjalistów Rady pod kierunkiem prof. Andrzeja Koli trwają od połowy lipca; wśród specjalistów jest m.in. archeolog, antropolog, konserwatorzy i dokumentaliści. W wyniku prowadzonych wierceń zlokalizowano 103 groby, z tego kilka, gdzie znaleziono przedmioty polskie - powiedział Przewoźnik. Są to ewidentnie polskie groby.

Poszukiwania prowadzone są na obszarze 5 ha terenu leśnego. Nie przebadamy na pewno całego terenu, ale będziemy mogli uchwycić pewne rzeczy w zarysach; m.in. zasięg grobów - zaznaczył sekretarz ROPWiM. Znaleźliśmy takie obszary, na których mogą być groby Polaków. Co do następnych mamy przypuszczenia, mamy pewną wiedzę i ta wiedza pewnie jeszcze się poszerzy w najbliższych dniach.

Wśród zamordowanych są wysocy rangą oficerowie i podoficerowie Wojska Polskiego, Korpusu Ochrony Pogranicza, policjanci, przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, funkcjonariusze Straży Więziennej i Straży Granicznej, urzędnicy administracji rządowej i samorządowej, a także osoby cywilne.

Wszyscy oni znaleźli się w aresztach i więzieniach NKWD, utworzonych przez administrację sowiecką na terenach dawnych Kresów Wschodnich Rzeczpospolitej, włączonych do ZSRR po napaści na Polskę 17 września 1939 roku.
W oparciu o rozkaz Ławrentija Berii o rozładowaniu więzień NKWD zachodnich obwodów Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej i Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej z 22 marca 1940 r. Polacy zostali przewiezieni do więzień centralnych obwodów ZSRR w Kijowie, Charkowie, Chersoniu i tam zamordowani wiosną 1940 r.

Na tzw. ukraińskiej i białoruskiej liście katyńskiej jest 7,3 tys. Polaków. W Bykowni pod Kijowem znajdują się szczątki pewnej grupy osób - z 3435 Polaków - m.in. oficerów, policjantów i urzędników z listy ukraińskiej. Wśród miejsc, gdzie mogą być szczątki zamordowanych Polaków z listy białoruskiej wymienia się m.in. Kuropaty pod Mińskiem.

Na podstawie decyzji władz ZSRR, w tym Stalina, z 5 marca 1940 roku wiosną 1940 roku zamordowano 22 tys. polskich oficerów i cywilów. Wśród nich 15 tys. stanowili więźniowie obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. NKWD rozstrzeliwało ich w Katyniu, Charkowie i Twerze. W 2000 r. otwarto trzy cmentarze wojskowe upamiętniające ofiary zbrodni - w Katyniu, Charkowie i Miednoje pod Twerem.

Trwające 14 lat śledztwo w sprawie katyńskiej, prowadzone przez rosyjską prokuraturę wojskową zakończyło się umorzeniem we wrześniu 2004 roku. Nikomu nie postawiono zarzutów, nie zostało też przedstawione uzasadnienie decyzji o umorzeniu śledztwa. Rosjanie nie uznają zbrodni katyńskiej za ludobójstwo, ale za zbrodnię, która ulega przedawnieniu.

Polskie śledztwo w tej sprawie na wniosek Komitetu Katyńskiego od grudnia 2004 roku prowadzi Instytut Pamięci Narodowej; jest w nie zaangażowanych 16 prokuratorów. Rosja, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie przekazała stronie polskiej akt dotyczących tej sprawy. (łc)


Bykownia może pomóc w śledztwie katyńskim


Fot. A. Kola

O tym, że w Bykowni odkryto miejsca pochówku Polaków, świadczą m.in. monety i portfel wydobyte z rozkopanych grobów Fot. A. Kola


Prokuratorzy IPN prowadzący śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej w październiku pojadą do Kijowa, by zapoznać się z materiałami śledztwa prowadzonego przez stronę ukraińską, dotyczącego mordu w Bykowni. Wtedy też będzie można określić, czy materiał dowodowy wniesie nowe okoliczności do wyjaśnienia sprawy Katynia.
Prace ekshumacyjne na cmentarzysku w Bykowni pod Kijowem przedłużono do końca września. Zezwoliła na to strona ukraińska. Jeśli będziemy potrzebować więcej czasu, dostaniemy go. Jesienią, po opracowaniu wyników poszukiwań, w Bykowni odbędą się rozmowy na temat polskiego cmentarza w tym miejscu. We wtorek w Bykowni odkryto dwadzieścia grobów, w trzech są ciała Polaków - potwierdzają to znalezione przedmioty. Większość zginęła od strzału w potylicę.
- Strona ukraińska wyraziła zgodę na kontynuację prac w Bykowni do końca września - powiedział nam wczoraj Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. - A potem, jeśli trzeba będzie, to przesuną nam jeszcze ten termin - dodał. Przewoźnik rozmawiał wczoraj w Kijowie z Witalijem Kazakiewiczem, sekretarzem ukraińskiej Państwowej Międzyresortowej Komisji ds. Upamiętnienia Ofiar Wojny i Represji. Natomiast na temat cmentarza w miejscu kaźni Przewoźnik będzie rozmawiać jesienią, po opracowaniu wszystkich wyników prac ekshumacyjnych. W lasach pod Bykownią pracuje 12 specjalistów. - Mogiły są bardzo zniszczone - powiedział nam prof. Andrzej Kola, archeolog z Uniwersytetu im. M. Kopernika w Toruniu, pod którego kierunkiem odbywają się prace. - To efekt prowadzonych przez Ukraińców prac porządkowych w tym miejscu - dodał. Według niego, w Bykowni już po 1945 r. okoliczni mieszkańcy przekopywali teren, na którym znajdują się mogiły, w poszukiwaniu cennych przedmiotów. - Ale nie na tyle, byśmy nie byli w stanie odszukać teraz rzeczy należących do Polaków - stwierdził prof. Kola. Ekipa prowadząca poszukiwania odkryła 20 mogił, w trzech znajdują się szczątki Polaków. - Odnaleźliśmy wiele par butów należących niewątpliwie do polskich oficerów - powiedział prof. Kola. Ekipa, w skład której wchodzą archeolodzy, antropolog, konserwatorzy i dokumentaliści, będzie pracować do końca września.

5 hektarów do przekopania
We wtorek w Bykowni pod Kijowem odkryto pierwsze groby Polaków zamordowanych przez NKWD w 1940 r. - To potwierdzenie naszych dociekań i przypuszczeń - powiedział Przewoźnik. Chodzi o miejsce spoczynku trudnej do ustalenia liczby Polaków z niemal 3,5 tys. osób, które widnieją na tzw. ukraińskiej liście katyńskiej, zawierającej nazwiska Polaków więzionych przez NKWD na zachodniej Ukrainie. Znaleziono przedmioty świadczące o tym, że to są groby, w których spoczywają Polacy, m.in. fragmenty umundurowania, polskie buty wojskowe, guziki wojskowe, medalik czy nawet przedmioty z nazwiskami. Wszystko to wymaga sprawdzenia.
Prace ekshumacyjne trwają od połowy lipca, zlokalizowano 103 groby, z czego 20 rozkopano, a w 3 znaleziono przedmioty polskie. W mogiłach odkryto szczątki ludzkie, czaszki, na których były ślady strzału w potylicę i uderzeń tępym narzędziem. W grobach umieszczano po kilkadziesiąt osób. - W trzech polskich mogiłach jest ok. 60 osób - powiedział prof. Andrzej Kola.
Poszukiwania prowadzone są na obszarze 5 ha terenu leśnego. - Na pewno nie przebadamy całego terenu, ale będziemy mogli uchwycić pewne rzeczy w zarysach, m.in. zasięg grobów - zaznaczył Przewoźnik. Wśród zamordowanych są wysocy rangą oficerowie i podoficerowie Wojska Polskiego, Korpusu Ochrony Pogranicza, policjanci, przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, funkcjonariusze Straży Więziennej i Straży Granicznej, urzędnicy administracji rządowej i samorządowej, a także cywile. Wszyscy trafili do więzień NKWD, utworzonych przez administrację sowiecką na terenach dawnych Kresów Wschodnich RP, włączonych do Sowietów po agresji 17 września 1939 r. W oparciu o rozkaz Ławrentija Berii o rozładowaniu więzień NKWD zachodnich obwodów Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej i Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej z 22 marca 1940 r. Polacy zostali przewiezieni do więzień centralnych obwodów ZSRS w Kijowie, Charkowie, Chersoniu i tam zamordowani wiosną 1940 r. Na tzw. ukraińskiej i białoruskiej liście katyńskiej jest 7,3 tys. Polaków.
Wśród miejsc, gdzie mogą być szczątki zamordowanych Polaków z "listy białoruskiej", wymienia się m.in. Kuropaty pod Mińskiem. Na podstawie decyzji władz ZSRS, w tym Stalina, z 5 marca 1940 r. wiosną 1940 r. zamordowano 22 tys. polskich oficerów i cywilów. Wśród nich 15 tys. stanowili więźniowie obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. NKWD rozstrzeliwało ich w Katyniu, Charkowie i Twerze. W 2000 r. otwarto trzy cmentarze wojskowe upamiętniające ofiary zbrodni - w Katyniu, Charkowie i Miednoje pod Twerem. Trwające 14 lat śledztwo w sprawie katyńskiej, prowadzone przez rosyjską prokuraturę wojskową, zakończyło się umorzeniem we wrześniu 2004 r. Nikomu nie postawiono zarzutów, nie zostało też przedstawione uzasadnienie decyzji o umorzeniu śledztwa. Rosjanie nie uznają zbrodni katyńskiej za ludobójstwo, ale za zbrodnię, która ulega przedawnieniu. Polskie śledztwo w tej sprawie na wniosek Komitetu Katyńskiego od grudnia 2004 r. prowadzi Instytut Pamięci Narodowej. Jest w nie zaangażowanych 16 prokuratorów. Rosja, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie przekazała stronie polskiej akt dotyczących sprawy.
Anna Skopinska

Prokurator Małgorzata Kuźniar-Plota z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Warszawie prowadząca śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej:
Hipoteza o tym, że Bykownia jest miejscem pochówku Polaków z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej, na której widnieje 3435 nazwisk, jest znana od dawna i to odkrycie nie jest żadną nowością. To, co znaleziono, odkrywali już kilka lat temu Ukraińcy przy swoich pracach ekshumacyjnych. Do tej pory nie ma jednoznacznego potwierdzenia poprzez zidentyfikowanie zwłok zamordowanych z imienia i nazwiska. Być może prace Rady przyniosą jednoznaczne potwierdzenie; gdyby udało się znaleźć dobrze zachowane ciało, a przy nim przedmioty jednoznacznie identyfikujące daną osobę oraz jej dane na liście. Na razie poruszamy się w sferze hipotez, wysoce prawdopodobnych, ale jednak hipotez.
W 2001 r. wszczęliśmy w tej sprawie postępowanie wyjaśniające, potem śledztwo dotyczące Polaków zamordowanych w Bykowni. Gdy w 2004 r. zostało wszczęte postępowanie w sprawie zbrodni katyńskiej, Bykownia została do niego dołączona. Wskazówką, że osoby, których dane figurują na tzw. ukraińskiej liście katyńskiej zostały pogrzebane w Bykowni pod Kijowem, jest to, że podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez prokuraturę ukraińską odnaleziono szereg przedmiotów, które pozwalały na uznanie, że byli to obywatele polscy. W odkrytych grobach odnaleziono monety polskie, części umundurowania, guziki, resztki obuwia z firm polskich, ujawniono też prawo jazdy wystawione na nazwisko Franciszek Paszkiel. Jak ustalono, był on aresztowany w 1940 r., więziony w Równem i przetransportowany w maju 1940 r. do więzienia w Kijowie. Jego dane figurują na tzw. ukraińskiej liście katyńskiej. Czyli jest to przypadek wysoce uprawdopodobniający przypuszczenie, że zostały tam pogrzebane osoby z tej listy. O tym też świadczy ekspertyza, którą otrzymaliśmy z prokuratury ukraińskiej, potwierdzająca, że mogą tam znajdować się obywatele polscy. Sami uzyskaliśmy opinię Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie; była to ekspertyza wypełnień stomatologicznych znalezionych szczątków. Nie wyklucza ona, że ten materiał protetyczny pochodzi od obywateli, jak określono, polskiej klasy średniej, w tym od oficerów Wojska Polskiego.
Otrzymaliśmy zaproszenie od prokuratury ukraińskiej. Oczekiwaliśmy na nie od sierpnia ubiegłego roku. Chcemy, by na Ukrainę udała się grupa prokuratorów z zespołu śledczego wyjaśniającego zbrodnię katyńską. Poprzez zaproszenie wyrażono zgodę na udostępnienie nam akt kilku postępowań karnych, w tym m.in. dotyczącego Bykowni - a umorzonego, i zapoznanie się na miejscu z całością materiału zgromadzonego przez prokuraturę ukraińską. Będziemy wtedy wiedzieć, co tamtejsza prokuratura ustaliła w swoich dochodzeniach. Wówczas będziemy mogli określić, czy ten materiał dowodowy wniesie jakieś nowe okoliczności, jakieś fakty do wyjaśnienia sprawy zbrodni katyńskiej. Wstępny termin naszej wizyty na Ukrainie to październik.
not. AS

Prof. dr hab. Andrzej Kola z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, archeolog, kierownik prac ekshumacyjnych w Bykowni:
Bykownia to miejsce w lesie. Znajdują się tu rozkopane przez nas, a wcześniej odkryte także przez naszą ekipę poprzez odwierty 0,5-calowym wiertłem wielkie jamy, groby. Jest ich dwadzieścia. W trzech są szczątki 60 osób. To niewątpliwie Polacy. Groby są bardzo zniszczone. Na miejscu zbrodni prowadzone były wielokrotnie prace porządkowe, poszukiwano cennych przedmiotów. Ale wszystkie "prace" zakończyły się w 1989 r. Potem nie było tu żadnych ekshumacji. Niektóre ofiary mordowane były podobnie jak w Katyniu - poprzez strzał w tył głowy. Jednak w każdym miejscu śmierć przychodziła w inny sposób i zbrodnia wyglądała inaczej.
not. AS
źródło: http://www.naszdziennik.p...810&id=po02.txt

To jest ziemia usiana polskimi grobami
Z Andrzejem Przewoźnikiem, sekretarzem generalnym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, rozmawia Anna Skopinska

Ekipie poszukiwawczej udało się odkryć groby Polaków. Ile osób może się w nich znajdować i w jakim stanie są te mogiły?
- Faktycznie natrafiliśmy na groby Polaków. Znajdują się w nich bowiem polskie przedmioty. Na pewno są to osoby z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej. Jest na niej ponad 3 tys. osób. To spora grupa. Teraz chcielibyśmy wiedzieć, ilu rzeczywiście oficerów z tej listy trafiło do więzienia w Kijowie i spoczywa tutaj w Bykowni. To groby zbiorowe, w których znajduje się po kilkadziesiąt osób, ale - niestety - są one bardzo zniszczone. Były eksplorowane i niszczone jeszcze na rozkaz KGB. Kiedy natrafiano na polskie groby - wiemy to z przekazów - likwidowano je spychaczem. W związku z tym to, co znajdujemy, to resztki i ślady mogił. Ale to, co uchwyciliśmy, można nazwać skupiskiem polskich grobów. W tej chwili możemy mówić o odkryciu kilku.

Jak długo jeszcze ekipy poszukiwawcze będą pracować w Bykowni?
- Badania będą kontynuowane co najmniej przez miesiąc i myślę, że będziemy mieli dalsze wiadomości co do liczby spoczywających tu oficerów.

Powiedział Pan o przedmiotach, które znajdują się w mogiłach...
- W ciągu tego miesiąca nawiercono ponad 100 grobów. To ogromna liczba. Kilka to groby, w których znaleziono przedmioty należące do zamordowanych. To fragmenty mundurów, buty wojskowe, oficerskie, guziki z godłem Rzeczypospolitej, medalik czy nawet przedmioty z pojawiającymi się nazwiskami zamordowanych osób.

Długo przygotowywali się Państwo do poszukiwań?
- Bykownia to kilka lat poszukiwań. Pierwsze podejście było w 2001 r., wtedy uchwyciliśmy ślady polskich grobów. Teraz kontynuujemy poszukiwania w tym miejscu i w innych miejscach i na szczęście okazuje się, że bezbłędnie trafiamy. Cała ziemia na Wschodzie usiana jest polskimi grobami. Pozostaje tylko kwestia bardzo konkretnej wiedzy, którą zdobywa się niezwykle trudno.

Jak układa się współpraca ze stroną ukraińską?
- Bardzo dobrze. Ukraińcy nam pomagają. I to nie tylko specjaliści przy samych pracach. W grupie mamy prokuratora, który prowadził sprawę śledztwa katyńskiego na Ukrainie. On wspomaga nas swoją wiedzą i to przynosi efekty.

Ile osób pracuje przy poszukiwaniach?
- Ze strony polskiej 12, jest jeszcze kilku pomocników ze strony ukraińskiej.

Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2006-08-09

Zabijali Polaków z zimną krwią

Ponad sto grobów zlokalizowała do tej pory polska ekipa archeologiczno-ekshumacyjna pracująca w lesie w Bykowni koło Kijowa w poszukiwaniu grobów Polaków pomordowanych i pogrzebanych tam przez NKWD. Pośród rozkopanych już mogił są również takie, w których spoczywają Polacy. Pierwsze z nich odkryto w ubiegły wtorek.
Gdy spacerujemy po Kijowie, trudno odnaleźć ślady zbrodni komunistycznych. W centrum stolicy Ukrainy, obok rynku Besarabskiego nadal stoi pomnik Lenina z ręką wyciągniętą w stronę lasu Bykowniańskiego. W tym lesie grzebano ofiary zbrodniczego reżimu, które rozstrzeliwano w piwnicach NKWD - często w śródmieściu Kijowa.
Obecnie Bykownia to dzielnica Kijowa, w latach 30. i 40 była jeszcze wsią. Aby trafić na cmentarz bykowniański, z ostatniej stacji metra Lisowa trzeba jechać "marszrutką" 10 minut. Później szosą do lasu, który za czasów Związku Sowieckiego ogrodzony był wysokim płotem jako "teren specjalny" NKWD. Tu przywożono ciała rozstrzelanych w kazamatach Polaków.
Celem polskiej ekipy ekshumacyjnej jest odnalezienie 3,5 tys. obywateli polskich z tzw. listy ukraińskiej, którą Polska otrzymała w 1994 roku z rąk ukraińskiego prokuratora wojskowego. Wiadomo, że część internowanych oficerów polskich skierowano do Kijowa, Charkowa i Chersonia.
Polska ekipa pracuje w składzie 12 specjalistów pod kierunkiem prof. Andrzeja Koli, archeologa z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wśród nich są archeolog, antropolog, konserwatorzy oraz dokumentaliści. Polaków wspiera zespół ukraiński, w którym pracują także pracownicy fizyczni. Po wytyczeniu miejsc, w których prowadzone będą poszukiwania, dokonywane są wiercenia mające potwierdzić istnienie pogrzebanych w ziemi ludzkich ciał i przedmiotów. Następnie z wytypowanej mogiły centymetr po centymetrze zdejmowane są kolejne warstwy ziemi, które są przeszukiwane. Przeciętna mogiła ma wymiary 2,5 na 2,5 metra i głębokość około 2-2,5 metra. W grobie znajdowało się mniej więcej 50-60 ciał.
Andrzej Kola podkreśla, że sprawę bykowniańską trzeba rozpatrywać w aspekcie zbrodni katyńskiej. - Formalnie NKWD zaczęło tu grzebać tzw. wrogów ludu od 1937 roku, gdy uzyskano od lasów państwowych działkę 4,5 hektara. To był tzw. tajny cmentarz NKWD. Tu spoczywają obywatele różnych narodowości, w tym Polacy - mówi.
Pierwsze sondażowe badania w Bykowni polscy specjaliści przeprowadzili jeszcze w 2001 roku. Podczas trzytygodniowych prac ekipa z uniwersytetu w Toruniu natrafiła na wspólny grób o wymiarach 3 na 3 metry, w którym odnaleziono kości ludzkie, a także fragmenty polskich mundurów, guzików i dokumentów. Dlatego podjęto decyzję kontynuowania badań tego terenu. Toruńscy archeolodzy chcą sporządzić szczegółową mapę wszystkich mogił na terenie 5 hektarów lasu Bykowniańskiego.

Trudna identyfikacja
- Tu nie ma uporządkowanych masowych grobów. Szkielety nie leżą w porządku anatomicznym, lecz całkiem luźnie. Oddzielnie czaszki, oddzielnie kości na różnych warstwach gruntu - mówi dr Andrzej Florkowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Dlaczego tak się stało? W latach 70. masowe groby były rozkopywane i okradane przez ludzi poszukujących cennych przedmiotów. Potem ktoś wpadł na pomysł, żeby zrobić "porządek" na byłej działce leśnej NKWD. Teren zniwelowano za pomocą koparki. Potem w tym miejscu utworzono memoriał - miejsce pamięci, ale po "uporządkowaniu" ciała leżą teraz w bezładzie anatomicznym.
Odnalezione ludzkie czaszki wskazują na to, że większość pomordowanych przez NKWD zginęła od strzału w potylicę lub w podstawę czaszki. W tym drugim przypadku na odnalezionych czaszkach często brak jest śladu wylotowego kuli. Ten bowiem często znajdował się w obszarze oczodołu. Na części czaszek widać także pęknięcie na jej części skroniowej. Jest to, jak twierdzą specjaliści, ślad uderzenia tępym narzędziem, najprawdopodobniej kolbą karabinu. Doktor Florkowski na razie nie wie, dlaczego ofiary, do których strzelano w tył głowy, uderzano dodatkowo twardym przedmiotem w skroń.

Sowieccy specjaliści od zabijania
Swoją wersję ma były ukraiński prokurator wojskowy płk Andrzej Amons. Tłumaczy, że oprawcy NKWD strzelali w tył głowy z pistoletu małego kalibru (5,6 mm), żeby nie było wielkiego otworu wylotowego, bo wtedy ofiara o wiele mniej krwawiła. Ale ludzie po strzale z takiej broni nie od razu umierali. Dlatego rannych enkawudziści dobijali ciosem kolbą w skroń.
Oprócz ludzkich kości odnaleziono szereg przedmiotów należących do zamordowanych. To dzięki nim możemy jednoznacznie stwierdzić, że w Bykowni pogrzebani zostali Polacy. Ekipa ekshumacyjna odkryła m.in. fragmenty mundurów wojskowych, buty noszone przez Wojsko Polskie, medalik, guziki z godłem Rzeczypospolitej oraz polskie monety.
Odnalezione przedmioty przekazane będą do ekspertyzy, która ma oficjalnie potwierdzić ich autentyczność. Pracujący na miejscu już teraz jednak mogą stwierdzić, że należały one do Polaków znajdujących się na ukraińskiej liście katyńskiej, a więzionych przez NKWD na terenie dawnych Kresów Wschodnich. To jednak, ilu z prawie 3,5 tys. osób figurujących na liście spoczywa dzisiaj na terenie lasu w Bykowni, jest trudne do stwierdzenia ze względu na zniszczenia mogił. Podobnie jeśli chodzi o potwierdzenie tożsamości zamordowanych Polaków. To byłoby możliwe na podstawie dokumentów papierowych, których jednak ze względu na liczne rozkopywania terenu, a także niekorzystnie wpływającego na papier piaszczystego gruntu nie udało się odnaleźć. Wydobyte czaszki i kości poddane zostaną analizie antropologicznej, która pozwoli na potwierdzenie wieku ofiar czy ich płci.
Prace ekipy pod względem lokalizacji grobów objęły na razie obszar jednego hektara. Do sprawdzenia jest jednak 5,3 hektara lasu w Bykowni, gdzie NKWD grzebała ofiary swoich zbrodni. Prace ekshumacyjne zakończyć się mają w tym roku pod koniec września. Najprawdopodobniej będą jednak kontynuowane również w przyszłym roku. Po przygotowaniu i opracowaniu wyników tegorocznych poszukiwań mają się odbyć jesienią rozmowy w sprawie utworzenia polskiego cmentarza w Bykowni.
Artur Kowalski, Eugeniusz Tuzow-Lubański, Bykownia
http://www.informacje.int...article_id=1094

Informacja o stanie śledztwa w sprawie Zbrodni Katyńskiej

W sprawie Zbrodni Katyńskiej wydane zostało 30.11.2004. postanowienie o wszczęciu śledztwa oparte na szeroko zakrojonej analizie prawnej stanu faktycznego, przyjmując, że zbrodnia ta jest zbrodnią wojenną oraz zbrodnią przeciwko ludzkości w jej najcięższej postaci – ludobójstwa. Podjęcie decyzji o wszczęciu polskiego śledztwa poprzedzone zostało zapoznaniem się ze stanowiskiem Głównej Prokuratury Wojskowej Federacji Rosyjskiej, przedstawionym Prezesowi i prokuratorom IPN w trakcie bezpośrednich rozmów w Moskwie 04.08.2004. Rosyjska Prokuratura zanegowała przedstawioną przez Dyrektora Głównej Komisji ocenę prawnokarną Zbrodni Katyńskiej, argumentując, że po 17.09.1939. w sowieckiej niewoli znajdowało się 240 tysięcy Polaków, z których zamordowano na mocy polecenia z 5 marca 1940 r., podpisanego przez Stalina i członków Politbiura 22 tysiące Polaków, która to liczba ofiar nie uzasadnia kwalifikacji prawnokarnej w kategoriach ludobójstwa. Podniesiono jednocześnie, że pojęcie ludobójstwa zostało wprowadzone po raz pierwszy do międzynarodowego prawa karnego w 1948 r. w treści konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa i dlatego nie może odnosić się do czynów popełnionych wcześniej. Bez merytorycznej odpowiedzi strona rosyjska pozostawiła wypowiedź Dyrektora Głównej Komisji, który wskazał, że w trakcie Procesu Norymberskiego 14.02.1946. rosyjski prokurator J. Pokrowski w swym wystąpieniu przypisaną wówczas Niemcom Zbrodnię Katyńską przedstawił, jako podlegającą osądowi na podstawie prawa karnego międzynarodowego, jakim był Statut Trybunału, zaś akt oskarżenia podpisany także przez rosyjskiego prokuratora używał terminu „ludobójstwo” na określenie masowych zbrodni dokonanych „w szczególności na Żydach, Polakach i Cyganach”. Nie odniesiono się również do innych przedstawionych przez stronę polską zagadnień, jak kwestia kwalifikacji prawnej Zbrodni Katyńskiej, oparta na ustaleniach rosyjskiego śledztwa, a także do zagadnienia wpływu rozkazu wojskowego i polecenia władzy państwowej na odpowiedzialność karną organizatorów i bezpośrednich wykonawców zbrodni. Stwierdzono natomiast, że „nie jest racjonalne” oczekiwanie na postawienie przed sądem żyjących wykonawców zbrodni. Strona rosyjska zadeklarowała jednocześnie udostępnienie i przekazanie uwierzytelnionych kopii wszystkich stu kilkudziesięciu tomów akt (do połowy lat dziewięćdziesiątych przekazano 93 tomy nie uwierzytelnionych kserokopii). Pomimo pięciokrotnych wystąpień IPN deklaracja ta nie została spełniona. Prokuratorom IPN umożliwiono natomiast zapoznanie się w dniach 10-21.10.2005. w Moskwie z 67 tomami akt nie objętych klauzulą tajności, z pośród łącznie ponad 180 tomów. Nie udzielono zgody na sporządzenie kopi tych dokumentów. Przeprowadzone oględziny udostępnionych tomów nie powiększyły wiedzy o Zbrodni Katyńskiej i ustaleniach rosyjskiego śledztwa. Nie udostępniono również – pomimo złożenia ponownego wniosku - treści postanowienia o umorzeniu rosyjskiego śledztwa, które w tej formie zostało zakończone 21.10.2004.
Od wszczęcia polskiego śledztwa odebrano relacje od 1497 świadków, głównie członków rodzin zamordowanych, jednakże wśród przesłuchanych są także bezpośredni świadkowie tamtych wydarzeń - jeniec obozu specjalnego w Starobielsku Józef Łokuciewski, zwolniony z obozu w listopadzie 1939 r., jeniec obozu kozielskiego Bogdan Kowalski, zwolniony z obozu na początku grudnia 1939 r. oraz uratowany jeniec obozu w Kozielsku ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski.
W pierwszej kolejności przesłuchiwani są najstarsi wiekiem świadkowie – żony pomordowanych, rodzeństwo, dzieci i inni żyjący krewni. Należy zaznaczyć, że znaczną liczbę przesłuchiwanych świadków stanowią osoby w podeszłym wieku, mające utrudnioną możliwość poruszania się. Przesłuchania w takich przypadkach odbywają się w miejscu ich zamieszkania.
Zakres przedmiotowy prowadzonego śledztwa obejmuje również zabójstwa obywateli polskich, których szczątki zostały odkryte w masowych mogiłach w 19-20 Rewirze w Dnieprowskim Leśnictwie obok osiedla Bykownia koło Kijowa, a także zamordowanie obywateli polskich, których zwłoki ujawniono w 1988 r. podczas ekshumacji w Kuropatach koło Mińska na Białorusi.
Z Prokuratury Generalnej Ukrainy uzyskano w lutym 2005 r. 77 kart dokumentów. Wśród nadesłanych, uwierzytelnionych kopii dokumentów znajduje się protokół przesłuchania świadka Leonida M., który potwierdził fakt osadzenia w kijowskim więzieniu NKWD przy ul. Władymirskiej w lipcu 1940 r. polskiego prokuratora wojskowego gen. Stanisława Lubodzieckiego oraz fakt przetrzymywania polskich oficerów i osób cywilnych w Łukjanowskim więzieniu w 1940 r. Wśród przekazanych dokumentów są również uwierzytelnione odpisy dwóch ekspertyz wykonanych do śledztwa Prokuratury Wojskowej Północnego Regionu Ukrainy o sygn. 50-0092 dot. masowego rozstrzeliwania osób w latach 1937 – 1941, które następnie pochowano w zbiorowych mogiłach w 19-20 Rewirze, w Dnieprowskim Leśnictwie obok osiedla Bykownia koło Kijowa.
Uzyskano dostęp do Archiwum Politycznego MSZ w Berlinie, w którym prokuratorzy IPN zapoznali się 19-22.07.2005. z niezbadanymi dotychczas w pełni dokumentami, i otrzymali ich kopie na mikrofilmach.
Oczekiwane są odpowiedzi na skierowane wcześniej kolejne wnioski do Prokuratury Generalnej Ukrainy oraz prowadzone są poszukiwania dokumentów w zagranicznych archiwach.
06.03.06
http://www.ipn.gov.pl/a_060306_komu.html
 
 
darecki 
wujek kurde samo dobro
Trzeba siać...


Pomógł: 34 razy
Dołączył: 22 Lis 2004
Posty: 8788
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw Sie 31, 2006 11:42 am   

Dziekuje Tomku!

Temat ten jest opracowywany i zostanie umieszczony na stronie katyńskiej pod adresem: www.katyn.rawelin.com
Problem z wchodzeniem na forum wystepuje tylko wtedy gdy jest sie zalogowanym na forum, w innym przypadku mozna przegladac jego tresc. Zdajemy sobie sprawe z awarii i dziekujemy za zwrocenie uwagi.

pozdrawiam serdecznie
_________________
Instytut Niemieckich Fortyfikacji Wschodnich
 
 
 
darecki 
wujek kurde samo dobro
Trzeba siać...


Pomógł: 34 razy
Dołączył: 22 Lis 2004
Posty: 8788
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie Sie 26, 2007 4:42 pm   

Kolejne informacje..

http://pl.wikipedia.org/wiki/Bykownia

"Bykownia zaszkodzi stosunkom z Ukrainą" - http://wiadomosci.onet.pl/1591664,12,1,1,item.html

Bykownia: cisza nad grobami - http://tygodnik.onet.pl/1560,1352514,dzial.html

Album "Katyń" poprzedzi film Wajdy - http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html
_________________
Instytut Niemieckich Fortyfikacji Wschodnich
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group