Historia Vita Memoriae Strona Główna Historia Vita Memoriae
Forum dyskusyjne miłośników historii i fortyfikacji - Grupa Inicjatywna "Cztery Historie"

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: darecki
Pią Paź 21, 2011 9:56 am
Pociąg pancerny "Groźny"
Autor Wiadomość
tls1 
bunkrołazik pospolity



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 14 Sty 2007
Posty: 80
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob Sty 27, 2007 5:58 pm   Pociąg pancerny "Groźny"

Znalazłem ciekawy artykuł:



POCIĄG PANCERNY 54 „GROŹNY"

Wagon artyleryjski


Bitwę wrześniową pułków śląskich wspierał 54 Pociąg Pancerny "Groźny". Konstruowany był w całości, jak inne pociągi pancerne, w Zakładach H. Cegielskiego w Poznaniu (na przy­kład 11 PP "Danuta", 55 PP "Bartosz Głowacki", 53 PP "Śmiały", 52 PP "Piłsudczyk"). Nie była to jednak jednostka nowoczesna. Obydwa wagony artyleryjskie pochodziły z dwóch różnych pociągów pancernych, zdobytych w roku 1919 i włączonych do uzbrojenia Polskich Sił Zbrojnych, przekazane do II dywizjonu pociągów pancer­nych w Niepołomicach. Dane taktyczno-techniczne pociągu: skład - parowóz pancerny "Ti3", dwa wagony artyleryjskie, jeden wagon szturmowy, dwie platformy bojowe, czołgi na prowadnicach.

Wagony artyleryjskie o różnej konstrukcji i różnym uzbrojeniu: uzbrojenie pierwszego wagonu - haubica 100 mm (wzór 21914/1919 P) oraz jedna armata 75 mm (wzór 02/26), umieszczone w oddzielnych wieżach z kątem ostrzału w płaszczyźnie poziomej 270°, oraz 5 karabi­nów maszynowych 7,92 mm (wzór 08,jeden przeciwlotniczy w wieżyczce obrotowej, cztery pozostałe w stanowiskach bocznych); uzbrojenie drugiego wagonu - dwie armaty 75 mm (wzór 02/26), umieszczone podobnie jak w pierwszym wagonie, oraz 9 karabinów maszynowych 7,92 mm (wzór 08, jeden przeciwlotniczy w wieżyczce obrotowej, cztery w stanowiskach bocznych, pozostałe po dwa w wieżach armatnich).

Pancerze obu wagonów nitowane były z płyt walcowanych grubości 8-12 mm. Wagon szturmowy: dwuosiowy, uzbrojenie - 4 karabiny maszynowe 7,92 mm (wzór 08), pancerz jak w wagonach artyleryjskich. Łączne uzbrojenie Pociągu Pancernego "Groźny": 1 haubica 100 mm, 3 armaty 75 mm i 18 karabinów maszynowych.

Spośród pociągów pancernych średniej wielkości ("Generał Sosnko­wski", "Marszałek","Groźny" miał najlepsze uzbrojenie; znacznie jednak ustępował ciężkim pociągom pancernym. Posiadał drezynę pancerną Tatra, czołg Renault (F /T -M-1917) wraz z prowadnicą, używa­ną jako drezyna pancerna, oraz tankietki TK razem z drezyną pancerną torowo- terenową.




W dniu 2 maja 1939 roku o godzinie 9.00 nastąpiła mobilizacja 54 PP "Groźny" w Niepołomicach. Wyznaczono miejsce postoju pociągu na stacji kolejowej Kraków-Bonarka, gdzie w tym samym dniu załoga pociągu została postawiona w stan gotowości bojowej. Stanowiła ją kadra zawodowa, nadterminowa i służba czynna. Powołano też rezerwi­stów. Część kadry powołano z Pociągu Szkolnego. Mobilizację załogi i wyposażenie składu bojowego pociągu w amunicję i materiały wybu­chowe, minerskie i saperskie (około 20 ton) zakończono 5 maja.

W ramach intensywnego szkolenia żałogi w czerwcu i lipcu, a także na początku sierpnia pociąg jeździł na Śląsk w rejon przewidywanych działań. W dniach 24-25 sierpnia pociąg stał na stacji kolejowej Podłęże, skąd w nocy z 25 na 26 odjechał do Krzeszowic. Tam też na zamaskowa­nej bocznicy kolejowej w dniu 1 września 1939 o godzinie 5.00 rano zaskoczyło załogę nieskuteczne bombardowanie lotnicze. O godzinie 6.00 zgodnie z rozkazem pociąg wyruszył przez Mikołów w kierunku Katowic. Najpierw wyjechał skład bojowy pod dowództwem kpt. Jana Rybczyńskiego, a za nim skład gospodarczy pod dowództwem szefa pociągu, sierż. Antoniego Jasiówki.

Przejazd do Katowic odbył się szybko, przez cały czas na "zielonym świetle". Pierwsze bomby spadły na pociąg w Mikołowie, nie czyniąc jednak żadnych strat. Z Katowic skład bojowy ruszył natychmiast w kierunku Tych, zaś skład gospodarczy skierowany został na postój do stacji Katowice-Ligota. Przed Tychami dowódca pociągu, kpt. Rybczyń­ski, zameldował się u dowódcy Grupy Operacyjnej "Śląsk", gen. bryg. Jana Jagmina –Sadowskiego.

Kolejnym rozkazem skierowano pociąg ze stacji Tychydo Wyr, a następnie, gdzieś około godziny 9.00, dalej na Orzesze. Załoga miała za zadanie rozpoznanie naziemne. Do Orzesz a pociąg już nie dojechał i na skraju lasu wyrskiego brał udział w ogniowym kontrataku na siły hitlerowskie ze składu VIII Korpusu gen. Buscha, które nacierały na tak zwaną redutę mikołowską od Śmiłowic po Wyry i Gostynkę. Pełny ogień haubicy, dział i karabinów maszynowych pociągu wspierał lokalne kontrnatarcie polskie. Atak hitlerowski załamał się, a nieprzyjaciel wycofał z dużymi stratami w ludziach.

Pierwsza faza walk zakończyła się jeszcze przed godziną 12.00. Pociąg zabrał z placu boju rannych żołnierzy Obrony Narodowej i batalionu fortecznego, walczących na południowym skrzydle "reduty mikołow­skiej", odwiózł ich na punkt opatrunkowy w Tychach. Cały czas manewrując, aby ukryć się przed lotnictwem i artylerią nieprzyjaciela, w przerwie walki dowoził piechotę na stanowiska pod lasem Wyry. W godzinach popołudniowych pociąg znów wszedł do walki, aby rozpo­znać kolumny niemieckie, idące na Mikołów i Orzesze. Artyleria pociągu jako bateria w ruchu raziła salwami manewrujące kolumny, wspierała też ogniem ckm kompanię specjalną mjr. Stanisława Amon a z batalionu fortecznego "Mikołów", która utrzymywała ubezpieczenia wzdłuż rzeki Gostynki aż do szosy prowadzącej z Tych do Kobióru. Stale manewrują­cy pociąg był nieuchwytny dla nieprzyjacielskiej artylerii; broń maszy­nowa hitlerowców była bezsilna wobec pancerzy składu bojowego, a lotnictwo musiało ustąpić pod naporem ognia broni przeciwlotniczej, atakowało tylko z wysokiego pułapu nie czyniąc pociągowi szkody. W tym okresie pociąg był doskonale dowodzony, a jego dowódca umiejętnie wykorzystywał znajomość terenu i jego konfiguracji. Wyróżniał się w tym dniu nie tylko skład bojowy pociągu, ale i jego skład gospodarczy pod dowództwem sierż. Antoniego Jasiówki, który sprytnie wykorzystując małą przerwę w walkach, dotarł do pierwszych zabudowań Tych z gorącą strawą, konserwami i nowymi zapasami amunicji. Ze składu bojowego wyróżnił się działonowy haubicy, kpr. Zenon Kułakow­ski. W dniu tym poległ pierwszy żołnierz pociągu - st. strz. rez. Radwan. Wieczorem 1 września walka stopniowo ustała; pociąg powrócił do Katowic-Ligoty, pobrał amunicję, paliwo, żywność i powrócił na linię frontu, zatrzymując się na skraju lasu Wyry. Dowódca pociągu, kpt. Rybczyński, zabrał dwa TKS i udał się na punkt obserwacyjny piechoty, aby zdobyć amunicję dla artylerii. Wkrótce nadeszły rozkazy dla obsługi dział 75 mm, a nieco później dla obsługi haubicy. Podjazd TKS powrócił i uzupełnił paliwo był więc gotowy do następnych akcji. Późnym wieczorem nadszedł meldunek o wdarciu się Niemców do lasu Wyry oraz o przerwaniu łączności ze zgrupowaniem ppłk. Adam­czyka, broniącym Kobióru. Dzięki obstrzałowi artylerii pociągu do lasu wyrskiego wszedł m batalion 73 pp mjr. Władysława Nowożeniuka. Na noc odpowiednio ubezpieczony pociąg pozostał na linii frontu jako czata, szykując się do boju w dniu 2 września, kiedy to miał wspierać natarcie 23 Dywizji Piechoty.

Przed świtem w dalszym ciągu manewrując pociąg udał się do Ligoty, gdzie uzupełnił amunicję, powrócił do Tych i skierował się w rejon Wyr .W gajówce nadleśnictwa dowódca pociągu skontaktował się z mjr . Nowożeniukiem, a następnie z dowódcą 7 kompanii, por. Aleksandrem Zającem. Kapitan Rybczyński poszedł na pierwszą linię.

O godzinie 5.30 Niemcy na tym odcinku rozpoczęli atak. Nacierały pododdziały wrocławskiego 49 pułku "Niebieskie Lwy" gen. von Rothkir­cha. Na pomoc piechocie pojechał "Groźny", choć początkowo gęsta mgła uniemożliwiła otwarcie ognia wspierającego. Kiedy jednak mgła opadła, wszystkie lufy pociągu otworzyły huraganowy ogień, który zadał niemieckiej grupie bojowej "Hoffmeyer" olbrzymie straty. Relacje z tego boju przekonują nas, że w wyniku współdziałania 54 PP "Groźny" z piechotą, walka w tym rejonie z bojowego i moralnego punktu widzenia zakończyła się polską wygraną .

Tymczasem w późnych godzinach przedpołudniowych ruszyło zapo­wiadane natarcie 23 DP. Atakowały I i II batalion 75 pp, wspierane ogniem pociągu. Dowódca pociągu, mając doskonałe rozeznanie w terenie, tak manewrował "Groźnym", aby dojeżdżał on tam, gdzie w danej chwili był potrzebny, prowadził bezpośredni ogień do widocznych celów, rozbijał niemieckie 'gniazda ogniowe. Wsparcie pociągu "Groźny" miało zasadni­cze znaczenie dla powodzenia polskiej kontrakcji w tym rejonie.

Około godziny 14.00 pociąg wycofał się na stację Tychy, znów przywożąc na swych platformach rannych polskich żołnierzy. Kpt. Rybczyński zamel­dował dowódcy 75 pp, płk. Stanisławowi Habowskiemu, o wyniku boju. W chwilę później pociąg został zaatakowany przez 7 samolotów nieprzyja­ciela. I tym razem bomby nie wyrządziły "Groźnemu" żadnej szkody. Pojechał więc na linię frontu, gdzie toczyła się jeszcze bitwa o Żwaków, wspierał polską piechotę własnym plutonem desantowym, po kwadransie znów zaatakował manewrem ruchowym; mimo zmęczenia i wyczerpania załogi pociągu, która od dwóch dni była w nieustannym boju.

Około godziny 16.15 pociąg raz jeszcze wrócił do Tych, by odwieźć rannych i natychmiast powrócił na miejsce walki. Zdolności manewrowe pociągu odgrywały teraz olbrzymią rolę i dowództwo niemieckie chciało zniszczyć "Groźnego" za wszelką cenę. Kapitan Rybczyński zdecydował się na kolejny zwiad, na który pojechał czołgiem dowodzonym przez kpr. Czesława Zonaberga: pozostawił czołg w ukryciu i udał się na punkt obserwacyjny piechoty. Z wypadu tego już nie powrócił, ginąc w walce z wrogiem około godziny 17.30.

Ponieważ kpr. Zonaberg nie mógł nic konkretnego zameldować o okolicznościach śmierci kpt. Rybczyńskiego, nowy dowódca pociągu, kpt. Józef Kulesza, rozkazał kpr. Czesławowi Zonabergowi i kpr, Stanisła­wowi Skoczkowi, dowódcom czołgów, udać się powtórnie na pole bitwy i odnaleźć ciało kapitana. Czołgi wróciły, ale zwłok nie odnaleziono. Obaj dowódcy byli ranni. Kapral Skoczek wkrótce zmarł. Jak się okazało po wojnie, kpt. Rybczyński poległ w walce z nieprzyjacielem przy działku piechoty, a ciała jego nie wyniesiono z placu boju, gdyż teren zajęły wojska nieprzyjaciela.

Sam pociąg był ciągle pod obstrzałem wroga, ale bronił się uporczy­wie. Haubica kpr. Zenona Kułakowskiego zniszczyła dwa zamaskowane czołgi, ale i sam pociąg został wreszcie trafiony. Rozbito tender, trafiono w ścianę wieży obrotowej haubicy jednego z wagonów artyleryjskich. Kontuzjowany został kpr. Zenon Kułakowski i kpt. Józef Kulesza, który mimo oparzeń nadal dowodził pociągiem. Funkcję zastępcy dowódcy objął dotychczasowy oficer ogniowy, por. Józef Lipka. Pociąg o zmroku wycofano do Ligoty, by tam szybko naprawić uszkodzenie, uzupełnić amunicję, paliwo i żywność, a następnie w nocy manewrował on kilka razy między Tychami a lasem Wyry, by przed świtem zamaskować się pod wiaduktem szosy biegnącej nad torami.Tam zastał go rozkaz odwrotu, który nakazywał jednocześnie dowód­cy pociągu osłonić odchodzące polskie oddziały i opóźnić ruchy wojsk nieprzyjaciela. O godzinie 9.00 3 września "Groźny" stoczył swą ostatnią walkę na Śląsku, wjeżdżając niespodziewanie w otwartym terenie na nadchodzące z lasu Wyry na Tychy niemieckie kolumny i rozbijając je swym zmasowanym ogniem. Fakt ten, nie odnotowany w historii wrześniowych bojów, wyjaśnia, dlaczego wojska VIII Korpusu gen. Buscha tak powoli posuwały się za ustępującą Grupą Operacyjną "Śląsk" gen. Jagmina-Sadowskiego.

W swym ostatnim starciu na Śląsku "Groźny" nie odniósł większych strat. Miał tylko jednego rannego, st. . strz. Władysława Filo. Kapitan Kulesza skierował pociąg z Tych do Katowic i tu otrzymał już ścisły rozkaz odwrotu. Skład gospodarczy "Groźnego" z Ligoty skierował się do Krzeszo­wic, zaś skład bojowy odjechał do Jaworzna i skierował się na Kraków. Skład gospodarczy został w drodze ostrzelany przez hitlerowskich dywersantów; zatrzymał się chwilowo w Krzeszowicach i w dniu 5 września dotarł do Krakowa. Skład bojowy natomiast w związku z wiadomościami o pojawieniu się oddziałów nieprzyjacielskich na północ od Miechowa, został skierowany przez Olkusz i Wolbrom do węzłowej stacji Tunel i dotarł do magistrali Tunel-Kielce-Warszawa.

Działające na otwartym terenie czołgi rozpoznawcze pociągu przepę­dziły 4 września spod Wolbromia patrol niemieckich pionierów, który usiłował zniszczyć tory i uniemożliwić pociągowi kontynuowanie prze­jazdu i walkę. Tego dnia pod stacją kolejową Tunel pociąg stoczył zwycięską walkę z niemieckim oddziałem pancerno-motorowym i na­stępnie przez Miechów pojechał do Krakowa.

W nocy z 4 na 5 września w ciemnościach i gęstej mgle skład bojowy najechał na poprzedzający go czołg na kolejowej prowadnicy. Zginął wówczas tragicznie dowódca zespołu czołgowego, ppor. rez. Bogdan Wilkoszewski. Czołg uległ zniszczeniu, zaś pociąg musiał pojechać innym torem. Manewr wykonano szybko i sprawnie, już pod ogniem podchodzącej do toru piechoty i broni pancernej nieprzyjaciela . Po wymianie ognia Niemcy wycofali się.

Skład bojowy dotarł 5 września do krakowskiego węzła kolejowego. Stacja Kraków Główny była pusta i zbombardowana. W mieście nie było już oddziałów wojskowych, więc kpt. Kulesza rozkazał zaopatrzyć się w broń i żywność w bardzo już przetrzebionym magazynie. Nocą z 5 na 6 obydwa składy - bojowy i gospodarczy - opuściły Kraków i skierowa­ły się do Staszowa.

Poprzedzająca składy załoga drezyny pancernej, dowodzona przez kpr. Władysława Synowca, stwierdziła na drodze blokadę zwrotnic oraz uszkodzenie torów. Do odbudowy torów wyznaczono drużynę saperską kpr. Franciszka Hujdusa, zaś do rozpoznania torów na odcinku Bieża­nów-Podłęże skierowano na drezynie patrol kpr. Zenona Kułakows­kiego. W Podłężu napotkał on grupę saperów, przygotowującą się do wysadzenia mostu. Nie wiedzieli oni o tym, że do mostu zbliża się pociąg pancerny. Kapral Kuł akowski wymógł wstrzymanie akcji i przepuszcze­nie pociągu .

Tak więc oba składy "Groźnego" przez Bieżanów, Podłęże, Kłaj dotarły koło południa 6 września do stacji w Bochni, gdzie rozdzieliły się. Skład gospodarczy pod dowództwem sierż. Antoniego Jasiówki skiero­wany został na docelowe miejsce postoju w Brzesku-Słotwinie; skład bojowy natomiast otrzymał rozkaz wyruszenia w kierunku Tarnowa, a następnie Rzeszowa. Na trasie do Brzeska saperzy kpr. Hujdusa dwukrotnie jeszcze reperowali tory uszkodzone podczas bombardowań. Po krótkim postoju rozpoznawczym w Brzesku w godzinach poran­nych 7 września zgodnie z rozkazem "Groźny" dotarł do stacji kolejowej Biadoliny (na zachód od Tarnowa). Kapitan Józef Kulesza otrzymał tam informację, że dalsza droga nie jest już możliwa, gdyż most na Dunajcu koło Bogumiłowic został zniszczony przez saperów. Potwier­dził tę wiadomość patrol dowodzony przez por. Józefa Lipkę, który zameldował, że istotnie most jest zniszczony, a przy nim stoją już niemieckie patrole; Tarnów prawdopodobnie opanowany jest przez Wehrmacht, zaś od Wojnicza nadciąga zmotoryzowana jednostka nie­przyjaciela.

W tej sytuacji pociąg postanowiono zniszczyć i walczyć dalej w szyku pieszym. Na rozkaz kpt. Kuleszy założono i odpalono ładunki wybucho­we w parowozie, zebrano zamki z dział, wymontowano karabiny maszynowe, zniszczono silniki czołgów. Późnym południem 7 września kpr. Jan Matraj odjechał z meldunkiem do Armii "Kraków", zaś załoga "Groźnego" ruszyła pieszo w kierunku przepraw przez Dunajec, do miejscowości Szczurowo.

Uczestnik tych wydarzeń, kpr. Józef Siniakiewicz, tak wspomina ów pamiętny dzień: "Następnie kazał mi (kpt. Kulesza - J. Z.] wymonto­wać wszystkie karabiny maszynowe i zabrać amunicję na wóz ciężaro­wy. Plut. Franciszek Majcher i kpr. Zenon Kułakowski z 18 żołnierzami zdemontowali zamki dział, przyrządy celownicze zawinięte w plandekę zatopili w pobliskim stawie. W czołgach rozbito silniki i chłodnice, bo już nie mieliśmy benzyny. Maźnice kół pociągu zasypano piaskiem, maszy­nista rozpalił pod kotłem i spuścił wodę, aby spowodować zniszczenie parowozu. Samochód ciężarowy stojący na platformie sprowadzono przy pomocy prowizorycznej rampy, zrobionej z szyn i podkładów. Plut. Majcherowi - mechanikowi - udało się zjechać z platformy.

2 motocykle z przyczepami i mały fiat typu wojskowego zostały zniesio­ne przez żołnierzy. Po wykonaniu zadania plutonowy Majcher z żołnie­rzami załadował się na samochód ciężarowy, kpr. Kułakowski siadł za kierownicą fiata, ja z plut. Skórą i st. strz. Lenartem siedliśmy na drugi motocykl". Powstała w ten sposób skromna, ale silnie uzbrojona zmotoryzowana grupa.

Załoga podzielona została na dwie części; jedna z nich (był w niej pchor. Bohdan Świderski) udała się w kierunku Tarnobrzega i Rozwado­wa i pod Kraśnikiem dołączyła do załogi 51 Pociągu Pancernego, dowodzonego przez kpt. Zdzisława Rokossowskiego. Zasilając jego załogę, grupa ta walczyła do 22 września, kiedy to pociąg został zniszczony podczas bombardowania lotniczego na stacji Powórsk. Druga grupa z kpt. Kuleszą jako dowódcą została skierowana do obrony Lwowa. Patrol motocyklowy kpr. Józefa Siniakiewicza otrzy­mał rozkaz dotarcia do Szczucina, do dowódcy Armii "Kraków". Po wykonaniu zadania w czasie powrotu przez Mielec patrol udał się do Kolbuszowej, gdzie wpadł w zasadzkę nieprzyjacielską. Utracono moto­cykl, ale ze zabłąkaną kolumną rannych patrol dotarł do Niska i masze­rował dalej na Biłgoraj. Tam trafił na trzydziestoczteroosobową, zmoto­ryzowaną grupę z "Groźnego" już pod dowództwem por. Józefa Lipki (kpt. Kulesza z częścią żołnierzy poszedł w kierunku Lwowa).

Zgodnie z otrzymanymi rozkazami 11 września grupa por. Lipki (uzbrojona w kilkanaście ckm, kbk, vis, dużą ilość amunicji) z płonącego Biłgoraja wyjechała do Zamościa. Tam z kolei skierowano ich początko­wo do Baranowic, 13 września przerzucono do Pińska, gdzie w koszarach Flotylli Rzecznej sformował się oddział, który miał się udać do Sarn. Znakomicie się prezentująca grupa zmotoryzowana "Groźnego" stano­wiła straż przednią zgrupowania, które dotarło do Małkini i przeszło pod rozkazy oddziału Korpusu Ochrony Pogranicza, dowodzonego przez mjr. Żurawskiego, a następnie mjr. Lepeckiego. Korpus wszedł w skład SGO (Samodzielna Grupa Operacyjna) "Polesie". Podczas przeprawy przez Horyń żołnierze z "Groźnego" musieli odpierać ataki ukraińskich dywersantów. Następnie ruszyli w kierunku Styru, który w częstych potyczkach z dywersją osiągnęli 20 września. W trzy dni później pod Kostiuchniówką i Polską Górą za Maniewiczami oddziały KOP zostały zaatakowane przez lotnictwo, ponosząc duże straty.

Ponownie w Kamieniu Koszyrskim w dniu 25 września grupa bojowa z "Groźnego" stoczyła ciężką walkę z dywersją ukraińską, a następnie udała się do miasteczka Rudki i weszła w skład dywizji "Brzoza". Z dywizją tą grupa przeszła do Szacka, by w marszu ubezpieczonym przeprawić się przez Bug koło wsi Adamczuki pod Włodawą. Byli żołnierze załogi "Groźnego" dotarli 30 września do Parczewa. Tam zastała ich wiadomość o kapitulacji Warszawy.

Z Parczewa grupa 1 października przeszła do Adamowa i Kocka i tam ustawiła stanowiska ogniowe ckm, które pochodziły z wyposażenia "Groźnego", a które od Biadolina żołnierze transportowali ze sobą. Samochody grupy zostały skierowane do kolumny sanitarnej, zaś z plutonu ckm por. Józefa Lipki utworzono pluton ochrony sztabu dywizji. Osłaniał on pod Wojcieszkowem kompanię por. Bohatkiewicza, która chciała wydostać się z okrążenia. Dnia 4 października grupa bojowa por. Lipki wzięła udział w ostatniej zwycięskiej walce Samodzie­lnej Grupy Operacyjnej "Polesie". Następnego dnia na rozkaz gen. bryg. Franciszka Kleeberga skapitulowała pod Adamowem.

Pod Kockiem zakończył się szlak bojowy załogi "Groźnego". Z dostęp­nych nam materiałów wiadomo, że dowódca Grupy Operacyjnej "Śląsk", gen. bryg. Jan Jagmin-Sadowski, wystąpił z wnioskiem o pośmiertne odznaczenie dowódcy pociągu, kpt. J ana Rybczyńskiego, Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari, zaś oficerów pociągu kpt. Józefa Kuleszę i por. Józefa Lipkę, o odznaczenie Krzyżami Walecznych. Nie wiemy, czy wola generała została spełniona.


Obsada personalna 54 Pociągu Pancernego "Groźny"


Dowódca: kpt. Jan II Rybczyński; od 2 września 1939 kpt. Józef Kulesza

Zastępca dowódcy: kpt. Józef Kulesza; od 3 września 1939 por. Józef Lipka

Oficer ogniowy: por. Józef Lipka

Dowódca saperów i minerów: kpr. Franciszek Hujdus

Szef: sierż. Antoni Jasiówka



PLUTON OGNIOWY ARTYLERII

Działonowy I działa: plut. Stanisław Kołacz; działonowy II działa: kpr. Wilhelm Lech lub kpr. Stanisław Wołkowski; działonowy III działa: kpr. Stanisław Wyderżel; działonowy haubicy 100 mm: kpr. Zenon Kułakowski



PLUTON OGNIOWY BRONI MASZYNOWEJ

Zastępca oficera ogniowego: plut. Jan Ziętek; dowódca karabinierów maszynowych I bojówki: plut. Ignacy Michałowski; dowódca karabinów maszynowych II bojówki: kpr. Józef Siniakiewicz



ZESPÓL CZOLGOWO-DREZYNOWY

Oficer: ppor. Bogdan Wilkoszewski; dowódcy czołgów: kpr. Jan Matraj, kpr. Czesław Zonaberg, kpr. Stanisław Skoczek, st. strz. Tadeusz Tylec; mechanik samochodowy: plut. Franciszek Majcher



Maszynista składu bojowego: sierż. Józef Zegar; zastępca maszynisty: pomocnik kpr. Józef Krewniak; rusznikarz: kpr. Stefan Solarski.; pusz­karz: kpr. Władysław Przybyła



Maszynista składu gospodarczego: sierż. Adam Chudzik; zastępca maszynisty: pomocnik kpr. Tadeusz Zegan; kierownik składu gospodar­czego: kpr. Władysław Synowiec





Bibliografia

Jan Przemsza- Zieliński - Księga wrześniowa Chwały Pułków Śląskich-Krajowa Agencja Wydawnicza, Katowice 1989


Artykuł pochodzi ze strony: http://softland.com.pl/aerojac/aaa/pociag/grozny.html
 
 
darecki 
wujek kurde samo dobro
Trzeba siać...


Pomógł: 34 razy
Dołączył: 22 Lis 2004
Posty: 8783
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob Sty 27, 2007 6:00 pm   

wreszcie sie coś w temacie ruszyło bo juz zamierzałem wykasować ten dział... :(

pozdrawiam
_________________
Instytut Niemieckich Fortyfikacji Wschodnich
 
 
 
marooda
[Usunięty]

Wysłany: Wto Sty 30, 2007 2:41 pm   

Dobra strona o polskich pociagach pancernych i nie tylko o pociagach:
http://pibwl.republika.pl/index.htm

Jest nawet po angielsku:
http://derela.republika.pl/

A pociagi to pod tym adresem:
http://derela.republika.pl/pociagi.htm
 
 
tls1 
bunkrołazik pospolity



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 14 Sty 2007
Posty: 80
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw Lut 01, 2007 9:22 pm   

Dalsze losy pociągu "Groźny"

Historia:
Podczas wojny polsko-radzieckiej, w 1919 i 1920 roku polskie siły zdobyły wiele radzieckich pociągów pancernych. Wiele z nich wyposażonych było w nowoczesne dwuwieżowe wagony pancerne, lepiej opancerzone i uzbrojone od ówczesnych polskich półimprowizowanych pociągów. Dwa takie zdobyczne wagony służyły następnie do 1939 roku w składzie polskiego pociągu pancernego "Groźny", po czym, zdobyte przez Niemców, używane były w niemieckich pociągach pancernych aż do 1945 roku.


Pociąg pancerny "Groźny" w swoim pierwotnym składzie został zbudowany w styczniu 1919 roku w warszawskich warsztatach kolejowych. Składał się początkowo z improwizowanych, częściowo tylko opancerzonych wagonów, ale w ciągu kolejnych dwóch lat pociąg był wzmacniany i jego skład się zmieniał. W tym okresie (grudzień 1919) dowódcą pociągu był ppor. Jan Werakso.
"Groźny" był intensywnie używany bojowo od początku wojny polsko-radzieckiej. Z polskimi siłami Frontu Wołyńskiego wziął udział w ofensywie na Ukrainie i w maju-czerwcu 1920 roku dotarł 15 km za Kijów. Następnie, osłaniał odwrót polskich wojsk i w składzie 4. Armii wziął udział w Bitwie Warszawskiej (sierpień 1920). Podczas późniejszego pościgu za nieprzyjacielem, wziął udział w bitwie o Zamość. Początkowo nosił on numer P.P. 15, we wrześniu 1920 r. figuruje on z numerem 22.

"Groźny" otrzymał swoje ostateczne dwuwieżowe wagony artyleryjskie dopiero w ciągu 1920 roku. Jeden z nich pochodził z radzieckiego pociągu BP 56 "Kommunar" zdobytego w marcu 1920, a drugi z innego pociągu zdobytego we wrześniu 1920 .

Rozpowszechniona jest informacja, że dwuwieżowe wagony artyleryjskie "Groźnego" pochodziły ze zdobycznych pociągów "Kommunist" i "Karl Liebknecht", jednakże "Karl Liebknecht" (BP 60) miał najprawdopodobniej wagony innego typu, a nazwa pierwszego to być może błędnie zapisany "Kommunar". Podaną wyżej wersję potwierdza relacja członka załogi, że wiosną 1920 załoga "Groźnego" podminowała tor i wysadziła radziecki pociąg "Komunar", zdobywając dwa wagony pancerne z 4 działami i 15 km-ami. Informacja ze źródła [5], że oba wagony pochodziły z pociągów zdobytych w 1919 roku jest najprawdopodobniej błędna.

W 1920 roku użyty był jeszcze inny pociag o nazwie "Groźny": "Groźny-szeroki". Był to radziecki szerokotorowy pociąg pancerny, zdobyty w Koziatynie i obsadzony przez część załogi "Groźnego" - stąd nazwa nowego pociągu. "Groźny-szeroki" walczył w maju-czerwcu 1920 roku na Ukrainie, później był prawdopodobnie rozwiązany lub utracony podczas odwrotu.


Po wojnie, "Groźny" został zakwalifikowany do dalszej służby, wśród 12 najnowocześniejszych pociągów. Od 1921 roku nosił on numer P.P. 4. Zimą 1923/24 roku większość polskich pociągów pancernych została zdemobilizowana i zakonserwowana, pomiędzy nimi był także "Groźny". Przywrócono go do służby prawdopodobnie w 1925 roku lub nieco później, gdyż "Groźny" wraz ze "Śmiałym" były pierwszymi pociągami przydzielonymi do nowo utworzonego w 1928 r. 2-go dywizjonu pociągów pancernych w Krakowie-Niepołomicach. Przez kolejne lata były one używane tam do szkolenia. Wydaje się, że na początku lat 20-stych wagony "Groźnego" używane też były sporadycznie w składzie pociągu "Generał Sosnkowski".

Ostateczny skład pociągów został ustalony w styczniu 1929 r. Na początku lat trzydziestych "Groźny" i jego wagony przeszły modernizację, lokomotywę wymieniono na standardowy typ Ti3. Uzbrojenie wagonów wymieniono na typowe (haubice 100mm wz.14/19A, armaty 75mm wz.02/26, km-y wz.08) oraz dodano przeciwlotnicze karabiny maszynowe. Pociąg otrzymał również wyposażenie radiowe i łączności. Być może w 1934 roku, po modernizacji, "Groźny" został ponownie zakwalifikowany do zapasu mobilizacyjnego (relacja cytowana w źródle [7] podaje, że "Groźny" wciąż używany był jako pociąg szkolny, ale zawarty w niej opis używanego pociągu odpowiada raczej "Piłsudczykowi" lub "Śmiałemu").

Podczas mobilizacji w 1939 roku, 2. dywizjon zmobilizował pięć pociągów pancernych, pomiędzy nimi pociąg pancerny nr 54 - dawny "Groźny" (nazwy oficjalnie nie były już używane), przydzielony teraz do Armii "Kraków".


Użycie bojowe w 1939:

Pociąg pancerny nr 54 (dawny "Groźny") - dowódcą był kpt. Jan Rybczyński, od 02.09.39 kpt. Józef Kulesza.

W sierpniu 1939 r. pociąg przydzielony został do Grupy Operacyjnej "Śląsk" (Armia Kraków). 1 września odjechał on z Krzeszowic do Katowic, a następnie patrolował linie kolejowe, gdzie skutecznie ostrzelał niemieckich piechurów z 8. DP. Wieczorem podporządkowano go dowódcy 23 DP z zadaniem wsparcia II batalionu 73 pułku piechoty. Pociąg był atakowany przez bombowce, jedna z bomb obsunęła się wzdłuż pancerza, lecz na szczęście nie wybuchła.

Drugiego dnia wojny pociag nr 54 wspierał ogniem I batalion 73pp osłaniajacy Tychy i wziął udział w przeciwnatarciu III/75 batalionu. Polska piechota atakowaław kierunku południowym po zachodniej stronie linii kolejowej Tychy-Kobiór. Pomimo, że nieprzyjaciel zajmował pozycje w lesie, pociąg posuwał się wraz z pierwszą linią atakujacych, zadając ogniem ciężkie straty III batalionowi 48 pułku z niemieckiej 28 DP. Po wyparciu Niemców z lasu Wyry, pociąg odjechał do Tych, ewakuując rannych piechurów, po czym po południu wrócił do akcji. Próba użycia plutonu wypadowego udaremniona została ogniem moździerzy i broni maszynowej. Pociąg następnie do wieczora nękał nieprzyjaciela krótkimi wypadami, pomimo ataków lotnictwa i artylerii. Niestety, w ostatniej fazie boju, poległ dowódca kpt. Rybczyński, gdy udał się w tankietce TK na rozpoznanie pierwszej linii. Dowodzenie przejął zastępca kpt. Józef Kulesza i pociąg wycofano do Mysłowic na rozkaz dowódcy armii.

3 września pociąg nr 54 wykonał jeden wypad w kierunku Tych i Wyrów, ostrzeliwując podchodzących Niemców, a następnie został wycofany w celu osłony linii Przemszy. 4 września pociąg osłaniał prawe odkryte skrzydło wycofującej się Grupy Operacyjnej "Jagmin" (dawna GO "Śląsk"). Wieczorem pociąg został ostrzelany przez artylerię, tender parowozu został trafiony i dowódca kpt. Kulesza doznał obrażeń. Następnego dnia tankietki pociągu, wysłane na rozpoznanie, przepędziły koło Wolbromia zmotoryzowany patrol pionierów z niemieckiej 27 DP, wysłany w celu dokonania zniszczeń na linii. Po południu pociąg przejechał do Krakowa, gdzie połączył się znów ze swoją cześcią gospodarczą, która została skierowana 4 września do Krakowa inną linią.

7 września pociąg nr 54 przyjechał na stację Biadoliny (zachód od Tarnowa). Okazało się, że most na Dunajcu jest wysadzony w powietrze. Gdy do toru zaczęły podchodzić niemieckie patrole, kpt. Kulesza rozkazał opuścić pociąg, po czym uszkodzono ładunkami wybuchowymi parowóz, wymontowano broń maszynową i zamki dział (część załogi dołączyła później do pociągu nr 51)


W niemieckiej służbie:
Koniec "Groźnego" nie oznaczał jednak końca służby jego pancernego taboru. Porzucony pociąg został zdobyty przez Niemców i jego historia wiąże się dalej z historią dwóch nowo sformowanych niemieckich pociągów pancernych: Panzerzug 21 i Panzerzug 22.


Panzerzug 21 wszedł do służby 10 czerwca 1940 r. i w całości składał się z taboru pancernego zdobytego w Polsce. W jego skład weszły: wagon artyleryjski uzbrojony w haubicę 100mm i armatę 75mm, oraz wagon szturmowy z dawnego "Groźnego" (drugi wagon artyleryjski pochodził z pociągu nr 52 "Piłsudczyk"). Panzerzug 21 używany był bojowo na froncie wschodnim, 30 października 1944 r. został zdobyty przez wojska radzieckie w Możejkach (Mazeikiai) na Litwie.


Drugi wagon artyleryjski "Groźnego", uzbrojony w dwie armaty 75mm, wszedł w skład pociągu Panzerzug 22, który wszedł do służby 10 lipca 1940 r. Przez dłuższy okres pociąg ten używał ponadto lokomotywy Ti3-4 z "Groźnego". Od 1941 do 1944 roku PZ 22 używany był w służbie okupacyjnej we Francji, następnie na froncie wschodnim. Został zniszczony 11 lutego 1945 r. w Szprotawie (Sprottau).


Skład pociągu:
Skład pociągu pancernego nr 54 w 1939 roku:

część pancerna:
(przód) platforma - wagon artyleryjski - wagon szturmowy - lokomotywa pancerna - wagon artyleryjski - platforma (tył)


pluton drezyn pancernych
nieopancerzony skład gospodarczy
Pociąg pancerny, rozumiany jako jednostka organizacyjna wojska, składał się z części pancernej, składu gospodarczego i plutonu drezyn pancernych, chociaż potocznie przez "pociąg pancerny" rozumie się jedynie jego część pancerną. Część pancerna oraz pluton drezyn pancernych stanowiły część bojową pociągu i tylko one brały udział w walce, natomiast skład gospodarczy nie uczestniczył w zadaniach bojowych.


--------------------------------------------------------------------------------

Lokomotywa:
Standardową lokomotywą polskich pociągów pancernych od 1927 roku był parowóz pancerny serii Ti3 (dawna seria pruska G53, budowana w latach 1903-06). Lokomotywa "Groźnego" nosiła numer Ti3-4, dawna G53-4023 Koenigsberg, zbudowana w 1903 r. przez Egestorff, numer fabryczny 4116.


--------------------------------------------------------------------------------

Wagony artyleryjskie:
"Groźny" miał dwa czteroosiowe dwuwieżowe wagony artyleryjskie pochodzenia radzieckiego. Oba były tego samego typu, różniły się jedynie wieżami artyleryjskimi i uzbrojeniem (najbardziej typową i pierwotną formą wież dla wagonów tego typu była cylindryczna). Wagony te były być może zbudowane w Fabryce Iżorskiej w Iżorsku (źródło [4] rozpoznaje ten typ jako zmodyfikowane "Krasnoye Sormovo", co nie wydaje się prawidłowe). Ich cechą charakterystyczną były owalne włazy na burtach. Wagony te posiadały działa umieszczone w dwóch wieżach na końcach wagonów. Kąt ostrzału w poziomie wynosił dla każdej z wież około 270°.


Pierwszy z wagonów najprawdopodobniej pochodził z pociągu BP 56 "Kommunar", zdobytego w marcu 1920. Uzbrojony był w dwie armaty 75mm wz. 02/26.


Dalsze uzbrojenie stanowiły 4 ciężkie karabiny maszynowe 7,92mm wz. 08 Maxim w wieżach artyleryjskich (po obu stronach działa) i 4 x km 7,92mm wz. 08 w ścianach bocznych - razem 8 karabinów maszynowych (oraz 1 km plot). Ten wagon był później użyty w niemieckim Panzerzug 22.


Kamuflaż na zdjęciu tytułowym i zdjęciach oraz rysunkach wagonów był używany od wczesnych lat dwudziestych do połowy lat trzydziestych. Prawdopodobne kolory to: jasnoszary, zielony i brązowy, oddzielone ostrymi czarnymi liniami. W 1939 roku pociąg miał już standardowy kamuflaż z nieregularnych plam w kolorze brązowozielonym i ciemnobrązowym na podłożu szaropiaskowym.


--------------------------------------------------------------------------------


Drugi wagon artyleryjski uzbrojony był w haubicę 100mm wz.14/19A (Skoda) i armatę 75mm wz. 02/26 w dwóch wieżach różnych typów (na rysunku haubica jest w prawej wieży). Pozostałe uzbrojenie stanowiły 4 x km 7,92mm wz. 08 (Maxim) w ścianach bocznych. Ten wagon był później użyty w niemieckim Panzerzug 21.

Na początku lat trzydziestych oba wagony zostały wyposażone w przeciwlotniczy km 7,92mm wz. 08 (maksymalny kąt podniesienia wynosił 90°), w małej wieżyczce na dachu. Zapas amunicji wynosił 3750 nabojów na każdy km (w 250-nabojowych taśmach). W każdym z wagonów przewożono prawdopodobnie około 240 pocisków artyleryjskich.

Na początku służby uzbrojenie stanowiły rosyjskie armaty 76,2mm wz.02 (M.1902 "3-calowa", Putiłow) i być może haubica 122mm ("48-liniowa, 4,5-calowa"), oraz karabiny maszynowe 7,62mm Maxim. W polskiej służbie zdobyte wagony dostosowano do standardowej szerokości toru 1435mm, następnie podczas modernizacji wyposażono je w dolne fartuchy pancerne na pełnej długości wagonu.

Grubość pancerza wynosiła około 8 - 12mm (być może był też wyłożony deskami dębowymi od wewnątrz?). Wagony miały po jednym owalnym włazie w ścianach bocznych. Załoga wagonu wynosiła około 35 ludzi.


--------------------------------------------------------------------------------

Wagon szturmowy:



Wagon szturmowy "Groźnego" w niemieckiej służbie w PZ 21. Polskie cylindryczne jarzma km-ów są usunięte, wagon ma zamiast nich proste strzelnice. [Zdjęcie - źródło 3]
Wagon szturmowy był przeznaczony dla transportu plutonu szturmowego (wypadowego). Wagon "Groźnego" był zbudowany w 1920 roku w Warsztatach Kolejowych w Nowym Sączu, pierwotnie jako wagon artyleryjski dla PP "Stefan Czarniecki", nastepnie przebudowany na szturmowy na początku lat 30-stych (źródło [8]).
Wagon był uzbrojony w 4 ckm 7,92mm wz. 08 (Maxim) w ścianach bocznych. Zapas amunicji wynosił 3750 nabojów na każdy km (w 250-nabojowych taśmach). Opancerzenie było zbliżone do wagonów artyleryjskich. Pluton szturmowy składał się z 32 ludzi (1 oficer, 7 podoficerów i 24 strzelców, z dwoma rkm). Całkowita obsada wagonu wynosiła około 40 ludzi (dodatkowo radiotelegrafiści i sanitariusze).

Wagon szturmowy wyposażony był w radiostację dalekiego zasięgu RKD/P (zasięg - do 100km), generator elektryczny i baterię akumulatorów. Radiostacja umieszczona była w osobnej izolowanej kabinie radiowej pośrodku wagonu. Na dachu wagon otrzymał widoczną antenę (7 masztów w dwóch rzędach). Wagon miał drzwi po obu bokach i być może drzwi w ścianach końcowych, a ponadto włazy w dnie.

Załoga części pancernej pociągu wynosiła około 120-130 ludzi - załoga całego pociągu pancernego wynosiła około 190.


--------------------------------------------------------------------------------

Platformy:
Na obu końcach składu pancernego znajdowały się dwie platformy. Ich podstawową funkcją była ochrona właściwego pociągu przed minami lub wykolejeniem (platformy kontrolne). Były one ponadto wykorzystywane do przewożenia narzędzi i materiałów saperskich służących głównie do naprawy toru (szyn i podkładów, materiałów wybuchowych itp.), a także ewentualnie rowerów i motocykli (część sprzętu była przewożona na platformach składu gospodarczego).
Standardowo używano dwuosiowych platform serii Pdkz typu VIIIC, nieco zmodyfikowanych (posiadały skrzynie na narzędzia). Masa - ok. 10t, nośność - 17,5t, długość - 13 m, rozstaw osi - 8 m.


--------------------------------------------------------------------------------

Pluton drezyn pancernych:
Każdy zmobilizowany w 1939 roku pociąg pancerny miał pluton drezyn pancernych. Pociąg nr 54 miał standardowy pluton, składajacy się z:
- dwóch drezyn pancernych torowo-terenowych typu "R" (czołg FT-17 na prowadnicy szynowej)
- czterech drezyn pancernych torowo-terenowych typu "TK" (tankietka TK/TKS na prowadnicy szynowej)

Drezyny zwykle działały w dwóch zespołach TK-R-TK, składających się z jednej drezyny "R" i dwóch "TK". Wszystkie czołgi mogły łatwo zjechać z podwozi szynowych i być użyte do rozpoznania okolic toru. Piąta tankietka TK była rezerwowa. Szczegóły na stronie o drezynach pancernych.


--------------------------------------------------------------------------------

Skład gospodarczy:
Oprócz części bojowej, pociąg pancerny rozumiany jako jednostka militarna, posiadał również skład gospodarczy, zabezpieczający działania części bojowej pod względem socjalno-logistycznym. Skład ten nie uczestniczył w wykonywaniu zadań bojowych, lecz towarzyszył części bojowej w działaniach operacyjnych. Powinien był pozostawać w łączności z cześcią bojową, zapewniając zaopatrzenie, zaplecze socjalne, medyczne, warsztatowe itp. Skład ten obsługiwany był przez pluton techniczno-gospodarczy, złożony z drużyn: technicznej, warsztatowej i gospodarczej (1 oficer, 21 podoficerów, 26 strzelców). Długość składu gospodarczego pociągu pancernego wynosiła około 250 m.

Składał się on z: lokomotywy, wagonów mieszkalnych dla oficerów (2), podoficerów (2) i żołnierzy (8), wagonów amunicyjnych (2), wagonu - magazynu materiałów pędnych, magazynu technicznego, umundurowania i broni, wagonu warsztatowego, cysterny na wodę, węglarki, kuchni, kancelarii, izby chorych i platform (5) - razem do 30 wagonów.
Skład gospodarczy miał na wyposażeniu dwie ciężarówki półgąsienicowe wz.34, jedną lekką ciężarówkę (Polski FIAT 618?) i cztery motocykle z wózkami CWS M-111 - przewożone na 3 platformach. Ciężarówki wzór 34 należały do patrolu naprawczego i wyposażone były w rolki do jazdy po szynach.



informacje pochodzą ze strony: http://derela.republika.pl/groznypl.htm
 
 
PrawyPolak 
bunkrołazik


Dołączył: 26 Cze 2007
Posty: 31
Skąd: Małopolska
Wysłany: Sro Cze 27, 2007 2:35 pm   

Całkiem barwne losy tego pociągu, co ważne dla nas poruszał się także po Małopolsce, można go zatem zaliczyć do NASZYCH :mrgreen:
Cytat:

Użycie bojowe w 1939:

Pociąg pancerny nr 54 (dawny "Groźny") - dowódcą był kpt. Jan Rybczyński, od 02.09.39 kpt. Józef Kulesza.

W sierpniu 1939 r. pociąg przydzielony został do Grupy Operacyjnej "Śląsk" (Armia Kraków). 1 września odjechał on z Krzeszowic do Katowic,

O godzinie 9.00 3 września "Groźny" stoczył swą ostatnią walkę na Śląsku, wjeżdżając niespodziewanie w otwartym terenie na nadchodzące z lasu Wyry na Tychy niemieckie kolumny i rozbijając je swym zmasowanym ogniem. Fakt ten, nie odnotowany w historii wrześniowych bojów, wyjaśnia, dlaczego wojska VIII Korpusu gen. Buscha tak powoli posuwały się za ustępującą Grupą Operacyjną "Śląsk" gen. Jagmina-Sadowskiego.

W swym ostatnim starciu na Śląsku "Groźny" nie odniósł większych strat. Miał tylko jednego rannego, st. . strz. Władysława Filo


A jakie losy były innych pociągów pancernych Armii Kraków? "Groźny" był wspaniały, aż mnie zatkało jak dzielną miał załogę! BOHATEROWIE, bo przecież wysadzenie pociągu to nie koniec walki załogi! I taki pociąg należy zrekonstruować w całości na stan 1 września wraz z załogą jako grupą odtwarzającą tamte realia. Zdumiały mnie możliwości tego pociągu, bogactwo wyposażenia, sprzętu, siła ognia. Możliwości desantowe, zwiadowcze, zaoprzatrzeniowe. To co było w ciężkich pociągach? Kiedyś czytałem bajkę w "Tygrysie" o czołgu który wstrzymał niemiecką dywizję, ale ciężki pociąg z zapleczem mógł naprawdę to zrobić przy dobrej logistyce, szczęściu... też.
_________________
Czy działacz KPP, sekretarz okręgowy PPR w Krakowie IGNACY FIK powinien być nadal patronem szkoły podstawowej?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group